17-08-2007 Szczepan Zamokły Satanowski
 

Piwkowanie u pana Szczepana

Zima. Moja znienawidzona pora. Zimą człowiek raczył siebie i innych herbatką. Raz mocną a raz lurą. Jak to z depresyjną porą roku bywa pewna cykliczność była próbą przeczekania do pory ciepłej. Teraz jest zupełnie inaczej. Człowiek odżył. Raz jest tu raz tam. Każdy ma ochotę gdzieś wyskoczyć, gdzieś pojechać. Uśmiechu i seksu na ulicach pełno. Nie tylko na ulicach bo i wiejskie wakacje pełne mogą być radości, przygód i cielesnych atrakcji, jak u Cezarego Baryki w Nawłoci. Dlatego zapraszam na piwko. Niech się leje! Luźny i nieskładny przegląd, który lada moment może przerodzić się w pijacki, wakacyjny bełkot! Ahoj, odpływamy!

Świat wstrząśnięty tragedią w Peru. Ileż to już takich katastrof człowiek się naoglądał w telewizji… I taka jakaś naiwna pewność, że jednak w Polsce warto żyć. W Polsce spokojnej i bezpiecznej. W Polsce prawej i sprawiedliwej. Jak się nie jest górnikiem, hodowcą gołębi lub pielgrzymem to można żyć bez obaw.

Tak coś jednak nasz kraj sponiewierało, że normalna staje się taka rozmowa, jaką ostatnio, kilka dni temu, gdzieś posłyszałem:

- Miałam droga pani ostatnio mały zawał…
- Zawał? O jejku! A jak to się stało?
- Radia słuchałam i coś o polityce mówili. Jak się zdenerwowałam to serce mi, pani kochana, wariować zaczęło…

Trudno przecierać uszy ze zdumienia, ale ja byłem bliski. Cóż jednak, wróciłem do domu, zajrzałem do lodówki. Jest. Bach – jeden wprawny ruch otwieraczem, gul, gul, gul i zagubienie zaczęło mi przechodzić.

Pomyślałem sobie: różne ludzie mają powody do zmartwień, sam jak widzę te cyrki, jak np. deklarowanie przez LiS, że „w koalicji jesteśmy, ale w nieuczciwych działaniach PiSu nie uczestniczymy” to mnie cholera jasna bierze. Film, z którymś z ulubionych aktorów miał stać się antidotum. Wyjątkowe jednak dłużyzny i brutalne sceny skłoniły mnie do smutnego skonstatowania, że wszystko już właściwie widziałem. Troszkę mnie w sercu ścisnęło, zawędrowałem więc naturalną koleją rzeczy do kuchni. Otworzyłem lodówkę. No jeszcze sporo tego zostało. Raz, dwa, trzy, tradycyjny pierwszy łyk z butelki i kulturalne przelanie reszty złocistego napoju do kufla. Podreptałem z powrotem do pokoju, odpaliłem telewizor – 19:00, Fakty TVN.

Premier zdymisjonował ministra spraw wewnętrznych, wcześniej superprokuratora IV RP. Nie zdziwiłem się w kontekście wcześniejszych dymisji. Wszak premier kawalerem jest, ale posłanka Szczypińska z pewnością potwierdzi, że jak premier zacznie to może tak długo, długo nie kończyć. Jak skończy rozmarzona posłanka ze Słupska może się tylko domyślać… Spokojny byłem też o los odwołanego ministra: Wszak poprzedni szef MSWiA wylądowała w fotelu marszałka sejmu, więc i teraz się z człowiekiem obejdą przyzwoicie.

Dziennikarze dotarli do zdymisjonowanego polityka we Włoszech. Fakt, że odwołano go jak był w słonecznej Italii wcale mnie dziwi, wszak o. Rydzyk udowodnił jak łatwo o zdjęcie z Papieżem. Wiadomo co minister to minister a taka fotka może się przydać na plakat wyborczy jak posłowi Kurskiemu parę lat temu.

Nie mniej jednak minister, już były, mówi, że Polska jest krajem totalitarnym i niedemokratycznym. Szok! Jak to? To jeszcze jak wylatywał do Włoch wszystko było w porządku, minęło parę dni i już mamy dyktaturę? Nie wiedziałem, że to Janusz Kaczmarek jest strażnikiem praworządności, jak się jednak dowiedziałem to sobie pomyślałem, że to jednak źle, że on tam na plaży, a tu mu mieszkanie przeszukują i przepytują znajomych. Zdezorientowany skierowałem swoje kroki w wiadomym kierunku i łapczywie zabrałem się za kolejną buteleczkę. Pokrzepiony wspomnieniami rodziców i dziadków, że pod najgorszą dyktaturą zawsze coś do wypicia się znajdzie ciekawy losów mojej raz demokratycznej, raz nie, ojczyzny wróciłem przed szklany ekran.

Okazuje się, że LiS już nie trzyma z PiS, a PO nie rozróżnia LiD i SLD, a trzyma tylko z PSL. Zdezorientowany lider SLD, mówi że jest naturalnym kandydatem LiD na premiera, na co mu PO odpowiada, że (jak na opozycję przystało) zmiana rządu jej nie interesuje i (jak na opozycję przystało) wszystko składa w ręce prezydenta. Na to LiS mówi, że odwołany Janusz Kaczmarek jest ich kandydatem na premiera, na co LiD mówi nie, a PO mówi, że jak już to ktoś z PSL. Kaczmarek się godzi premierem zostać, ale zarzeka się, że do kraju póki co nie wraca. Ja próbuję to wszystko poukładać w głowie, a że potrzebuję do tego dopingu, to przetartym szlakiem udaję się do wiadomego miejsca i z wytchnieniem pobieram kilka łyków ratunkowego płynu. Myślę sobie, że jednak pan, były już, minister to państwowa głowa i słusznie robi kandydując na premiera i nie wracając do kraju. Kraj – jak sam powiedział – raczej niedemokratyczny więc najlepiej powołać rząd na wychodźstwie…

Wracam więc przed TV na konferencję prasową młodego ministra, szeryfa IV RP, który mówi jak to mu przykro z nie wiadomo jakiego powodu, że załamał się jak się dowiedział, że jego niegdyś najbliższy współpracownik, należy do układu. Minister mówi wręcz o bólu. Nie mogłem tego słuchać – żal mi się zrobiło młodego Zbigniewa Ziobro, który o mało co się nie popłakał. Pomyślałem sobie jak to musi mu być ciężko. Tym bardziej, że nie wiadomo czy wcześniej miał świadomość, że jest ministrem sprawiedliwości w kraju gdzie nie ma sprawiedliwości. Wszak inny, były już minister, mógł mu przed wylotem na urlop zapomnieć o tym powiedzieć. A że na frasunek najlepszy trunek to lodówka stała się naturalnym celem moich dalszych działań. Stojąc przed nią przypomniałem sobie reklamę wyborczą PiSu z 2005, z której produkty pod rządami PO same znikają pocieszyłem się myślą, że jak rząd się zmieni na jesieni to przed złodziejami z PO piwo ukryję na balkonie.

Potem docierało do mnie coś o tym, że, były już, wicepremier dowiedział się o swoich kłopotach nie od, byłego już, ministra tylko od młodego ministra, który cierpi. Na co tenże młody powiedział, że nagrał rozmowę z byłym wicepremierem na dyktafon. Były wicepremier powiedział, że też nagrał tą rozmowę na komórkę. Nie dane jednak było nikomu usłyszeć co jest na dyktafonie, ani co jest na komórce. Na wszelki wypadek, postanowiłem pójść spać. By uniknąć jednak prób analizy tego wszystkiego co miało miejsce w ciągu dnia prosto z łazienki, gotowy do snu, udałem się tam, gdzie zaglądałem tego dnia najczęściej… Gdy usypiałem prezydent zapewniał mnie, że jest strażnikiem ładu, porządku demokratycznego i konstytucji. Ja strażnika swojego bezpieczeństwa umysłowego postawiłem przy poduszce razem z instrumentem oddziaływania bezpośredniego w postaci otwieracza.

Rano w autobusie rozważałem kierunki ucieczki. Norwegia? Irlandia? Nowa Zelandia? Bo raczej nie Włochy. Przypomniałem sobie zasłyszaną dzień wcześniej rozmowę i wyobraziłem sobie inną, gdzieś nad Sekwaną, podczas której to ja, były już, mieszkaniec Polski wyjaśniam napotkanemu rodakowi:

- Kiedyś byłem zadowolony z życia, ale zostałem alkoholikiem.
- Alkoholikiem? O jejku! A od dawna?
- Od sierpnia 2007 roku. Mieszkałem wtedy w Polsce i oglądałem telewizję…

Szczepan Zamokły Satanowski  

1.   18.8.2007   10:51:46 matk off
Wszystko zależy od nas - Wyborców. Zmieńmy to
2.   18.8.2007   11:34:36 Święty
Tylko niech potem "inteligenci" nie gadają że jest chujowo. Jak nie pójdą to sami sobie wystawią świadectwo debilizmu i stracą prawo do krytyki. Pamiętam jak dwa lata temu, wielu moich znajomych jechało na PiS ale do wyborów nie poszli bo:
-Mieli za daleko do domu, a nie załatwili na czas odpowiednich papierów
-Twierdzili że nie ma na kogo głosować
-Nie chciało im się
Wszystko to wykształceni ludzie, elyta normalnie. Ja jak zwykle pójdę. Będę kurwił i przeklinał klasę polityczną, ale pójdę. Mam już dość kabaretu w telewizji. Jak to widzę to jakby komuna wracała. Tylko dziw bierze że postkomuniści czują się w demokracji lepiej niż eks-opozycja. A to Polska właśnie.
3.   18.8.2007   12:18:7 matk offsky
Panie Szczepanie! A może tak wyemigrować do UK? Ostatnio ktoś wpadł tam na rewelacyjny pomysł umieszczenia wizerunku Tadeusza Kantora na paczce chipsów. No i przecież ziomali-drechów tam w bród.
4.   18.8.2007   17:7:28 Szczepan Zamokły - Satanowski
Nie namówisz mnie :) A do wyborów albo nie pójdę albo pójdę i oddam głos nieważny. Lat temu kilka gadałem jak Święty. A potem mi przeszło... Jezu, a ten Tusk znowu w telewizorze mówi, że został oszukany :) Ile razy jeszcze? Ciota nie polityk. Z żalem, ale muszę to powiedzieć: Brawo dla Jarka. Znowu pokazał kto rozdaje karty. Szkoda, że talent polityczny nie idzie w parze z dobrym programem. Jeszcze bym na niego zagłosował :)
5.   18.8.2007   20:49:57 Święty
No Tusk to ciota, to chyba każdy wie. PO mnie wkurwia ale nic lepszego nie widzę. Jeśli bym nie głosował na PO to pewnie bym pocisnął na SLD albo LiD (już słyszę Szczepana jak wyzywa mnie od bolszewików), a potem stał bym przez godzinę przed lustrem i pluł sobie w gębę. Tak tak niestety. Taki mamy pojebany kraj że postkomunistyczna partia lewicowa, jest bardziej liberalna i prawicowa, niż pseudoprawica o komunistycznej mentalności. Nie wiem czemu tak się stało. Widocznie eks-komuchom spodobał się kapitalizm, a ci którzy byli przeciw komunie, z nostalgią wspominają tamte czasy. Widocznie tak ich poprzedni system skrzywdził umysłowo, że inaczej myśleć nie potrafią. W sumie to podobnie jak w Rosji tyle że na mniejszą skalę i mam nadzieję że epizodycznie.
6.   19.8.2007   7:35:27 Szczepan Zamokły - Satanowski
Dobra, idę spać ;) Bolszewiki jeb...
7.   20.8.2007   16:57:22 Święty
A nie mówiłem ?