18-02-2007 Szczepan Zamokły Satanowski
 

U Pana Szczepana. Herbatka szósta.

Trudno pisać z ponad trzydziestodziewięciostopniową gorączką. Myślę, że mój lekarz, Samoańczyk, spokojnie wystawiłby mi zaświadczenie o niezdolności do wykonania nawet tak prostej czynności jak zaparzenie herbaty. Nic z tego. Konglomerat to wspólny, zbiorowy obowiązek, z którego nie można zrezygnować. Herbatka więc z konfiturami malinowymi, ale jest!

Może to dobra okazja by spisać testament? Nie sądzę. Za dwa dni mi przejdzie i będę się śmiał z tego, a wiadome czynniki wykorzystają to by przekonywać o mojej niepoczytalności. Cóż zresztą mógłbym zapisać? Rzeczy doczesne: zdjęcie z B16, odznaka od bułgarskiej Państwowej Komisji Bezpieczeństwa, godło Pomorza, krzyżyk papieski kupiony podczas popijawy, kiedy w "ciągu" - nie wiedząc już co ze sobą zrobić - wsiedliśmy z kumplem do pociągu byle jakiego by wysiąść na stacji Warka. Wszystko to już ma swojego przyszłego właściciela: wypowiedzianego przy świadkach, a reszta? Wszystko mi jedno. Może więc spisać testament polityczny? Myślę, że żaden kraj by nie wytrzymał takiej dawki "idei wolnościowych" więc spokojnie. Ta sfera to sfera marzeń. A więc testament artystyczny? Qualis artifex pereo! – nic z tych rzeczy!

Choroba, każda i ta lekka i ta ciężka, i ta chwilowa i ta towarzysząca nam przez całe życie kieruje nasze myśli w stronę spraw ostatecznych. Minione dni holenderskie, a potem światowe media pełne były doniesień na temat nauczycielki, która - chora na raka - postanowiła przeprowadzić ze swoimi uczniami lekcję umierania! Serwisy informacyjne pokazały zdjęcia dzieci uwijających się (pod czujnym okiem pana od zajęć praktycznych) przy budowie trumny dla swojej wychowawczyni. Nauczyciel początkowo był przeciwny pomysłowi swojej koleżanki. Potem zmienił zdanie stwierdzając: "To jedyne co możemy dla Niej zrobić". Tu, akurat mam inne zdanie, ale generalnie traktuję całą sprawę jako pomysł na oswajanie ze śmiercią. Czy to dobry pomysł? Psychologowie są zdania, że powyżej 7 roku życia dzieci podchodzą do umierania i śmierci w sposób niemal identyczny jak dorośli, z tym małym wyjątkiem, że wiara młodych ludzi - bez względu na kulturę, religię, jej brak, czy środowisko w jakim są wychowywane - w życie pozagrobowe jest stuprocentowa i oczywista. Ponadto dla wielu dzieciaków dramatyczny jest okres uświadamiania sobie śmierci. Boją się wówczas m.in.: śmierci we śnie albo śmierci starszych członków wspólnoty - jeśli zamieszkują w rodzinie wielopokoleniowej. Przyczyną takich lęków jest próba ukrywania przez rodziców kilkulatków zjawiska śmierci tak długo jak się da. Tyle mówią podręczniki do psychologii rozwojowej, a także znajomi pedagodzy, z którymi zdążyłem poruszyć sprawę.

Widok maluchów "sprawdzających" czy trumna będzie wygodna dla ich Pani musi poruszać i skłaniać do przemyśleń. To na pewno sprawa nie mająca jednego wymiaru. "Oswajanie ze śmiercią" - czy to dobry pomysł? Zimny podmuch kostuchy na plecach kilkuletniego malca? Czy też ciepło do samego końca, miłość przejawiająca się w trosce o umierających? Trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź na ten, niebanalny przyznajmy, przypadek...

Znaczące wydaje mi się jeszcze jedno: miejsce w którym cała sprawa się dzieje: Holandia! Raj według postępowców, piekło według konserwatystów. Fakt: wolna od schematów i ograniczeń Holandia wybiegła zdaniem wielu za daleko. KonglOmeraT to wolna przestrzeń, jednak moją intencją nie jest wszczynać tu dyskusji o eutanazji, ale jeśli ona się pojawi znaczy, że tak ma być. Chcę tylko zaznaczyć, że laickie społeczeństwa mają problem ze śmiercią. Holandia ma ten problem najbardziej. Instytucjonalna opieka społeczna, mimo że zajmuje się ponad 40 proc. ludzi jest uważana, nawet przez holenderskich specjalistów, za najbardziej odhumanizowaną. Moja pierwsza praca, w wieku 20 lat to była praca w Domu Pomocy Społecznej. Docierała tam praca poświęconą zagadnieniom socjalnym. Bardzo poruszająca. Stąd moja wiedza na ten temat. W niegdyś protestanckiej Holandii największe dotacje z budżetu dostają katolickie żeńskie zgromadzenia, gdyż nie ma tam komu prowadzić umieralni i przytułków. I kolejne zjawisko: oficjalnie 40 proc. Holendrów rodzi się katolikami a umiera 60 proc. Wynika to z tego, że dużo mieszkańców Niderlandów postanawia przyjąć chrzest na łożu śmierci w katolickich hospicjach, szpitalach, domach starców. Jedni nazwą Holandię krajem cywilizacji życia, inni kultury śmierci. Jak spojrzeć dogłębnie to może te pojęcia - wbrew intencjom autorów - odwrócą się, pozamieniają się. Wszak "kultura śmierci" to nie tylko może mieć wymiar negatywny. "Kultura śmierci" – jako krąg świadomości znaczenia procesu odchodzenia. Warto wyznawać zasadę, że prawo do godnego życia to również prawo do godnej śmierci.

Żeby nie było tak smutno to na koniec poruszę jedną kwestię, która w przeddzień Walentynek stała się sprawą publiczną. Prezydentówna Kaczyńska rozwodzi się. Łamiąc świętą przysięgę złożoną wobec Boga i Chrystusowego Kościoła opuszcza męża. Tego co się najgłupiej uśmiechał na plakatach Dynastii Kaczyńskich z napisem "Rodzina". Na dodatek publicznie pokazuje się z młodym prawnikiem z Kwidzyna (prawie mój ziomal), którego przedstawiła już Panu Tatusiowi Prezydentowi. Reakcja Pierwszej Osoby w Państwie na konkubenta swojej córci nie jest znana. Obawiam się, że mogła być ona mało czuła, zważywszy że ojciec gacha Prezydentówny to betonowy działacz SLD i konkurent polityczny posła Cymańskiego, - PiSowskiego herolda i błazna w jednej osobie. Na dodatek sam delikwent tez jest młodym działaczem lewicy. No też wybrała! Chociaż patrząc na młodych działaczy PiSu nie dziwię się...

Szczepan Zamokły – Satanowski
Niedziela, 18 lutego 2007 r., Sekundyna, Światowy Dzień Przeciwko Polowaniom z Psami w czterysta sześćdziesiątą pierwszą rocznicę śmierci Marcina Lutra

Koszmary. Koszmarów 4 pary

Koszmary, koszmary
Koszmarów 4 pary

Pierwsza para nim stopnieją śniegi
Pierwej niż przebiśniegi
Z pól popiołów dwa feniksy
Jeźdźcy Apokalipsy
Niedobrą wieść przynoszą
Razem z poranną rosą
Ludziom co o lepsze proszą

Koszmary, koszmary

Druga para: śmierć i walka -
Suki o pancernych karkach
A na wojnie ze smokiem
Rycerzyki pięknookie
Ukłoniły się nabojom
Już nie potrząsają zbroją
Teraz jako krzyże stoją

Trzecia para: łepetyny wrzące
Gorętsze niż słońc tysiące
Sucha burza i kostucha
Ich czerwony kur się słucha
Piekielny żar posyłają
Pomarańczowym gajom
Ludziom co deszcz błagają

Koszmary, koszmary...

Czwarta para: byk i panna
Ich ślepe sługi w sutannach
Ludzie w twardej skale kuli
Kościół co miał łeb z cebuli
Sługi czary poczynili
Nocą krzyże zamienili
Ludziom co się doń modlili

Koszmary, koszmary
Następne 4 pary
Koszmary, koszmary
Skrzypią już drzwi pieczary...

Pidżama Porno

Szczepan Zamokły Satanowski  

1.   19.2.2007   1:17:14 Święty
Tak w ramach komentarza to mam do powiedzenia tyle, że konsumpcyjna kultura traktuje śmierć jako coś niewygodnego. Zgodnie z polityczną poprawnością lepiej jest o tym nie mówić i może jakoś to się uda. Mógłby ktoś teraz zapytać: "Jak to ? A setki ofiar codziennie pokazywane w wiadomościach ?". Niby tak, to jest mówienie o śmierci. Otóż nie prawda. To jest statystyka śmierci. Liczba i tyle. Nie poruszany jest tutaj jej problem. W zasadzie jako mrówki konsumujące wszystko co nam się poda, wolimy o śmierci nie myśleć. Jest ona czymś nie wygodnym. Czymś co się nie mieści w schemacie mieszczańskiego szczęścia. Po prostu nie pasuje. Stąd takie parcie na młody wygląd w starym wieku, operacje plastyczne itp. Najlepiej umrzeć zdrowym i pięknym tak jak w nowym wspaniałym świecie. Trochę mi to wszystko przypomina hodowlę ale daleki jestem od głoszenia teorii spiskowej. Chodzi o co innego. Niedługo może postaram się wyjaśnić , o co.
2.   19.2.2007   12:9:14 Szczepan Zamokły - Satanowski
Oglądaliście "Niebiańską Plażę" (czy może "Rajską") z Leosiem di Karpio? Tam jest taka sytuacja, jak jeden z fajnych kolesi w "idealnej wspólnocie" zostaje poharatany przez rekina. Zaczyna śmierdzieć, wyć z bólu, potrzebuje pomocy. I zostaje wyniesiony (wydalony) poza osadę. Bo? Bo już nie jest fajnym, zabawnym kumplem do gry w piłkę, pogaduch i in. A jego cierpienie kaleczy całą grupę. Gdzieś wewnątrz jakiś głos domaga się zaopiekowania kumplem, ale przecież założeniem wspólnoty jest beztroskość. Glupkowaty film ale ta scena wstrząsająca. Doskonała metafora tego co się stało w konsumpcyjnym, globalistycznym świecie przez ostatnie 10 - 20 lat. Jak już musisz zdychać to nie rób tego na naszych oczach. My Ci zapewnimy nawet niezłe warunki fizyczne byś sobie gasł, ale - na litość Boską - nie przypominaj nam, że to też nas czeka! Że to całe gonienie za kasą, pozycją, urodą, trendami, że to wszystko nie ma sensu!
3.   19.2.2007   13:10:2 Święty
Myślę że to zaczęło się już wcześniej niż 10-20 lat temu, gdzieś w Ameryce. Solą w oku współczesnych decydentów, nie są wcale jakieś niewygodne poglądy polityczne, tą solą jest antykonsumpcjonizm. To on tak naprawdę jest w stanie uderzyć we współczesny ład.

Nie terroryzm, nie pohukiwania zielonych debli, polujących na wielorybników, ale właśnie zwyczajne wypięcie dupy w stronę konsumpcji.

Można budować więzienia, wprowadzać kontrole, podsłuchy i inne takie duperele. Jednakże łatwiej jest zniewolić ludzi kasą. Ot weźmy taki na przykład kredyt na mieszkanie spłacany przez 40 lat. I co ? Przechodzą ciary ?

Prezydent USA przed wojną w Iraku namawiał ludzi do robienia większych zakupów aby zasilić nieco budżet państwa. Wychodził więc na to, że kto nie kupuje ten nie jest patriotą, a zatem jest wrogiem.

Niedługo może jakąś wojenkę zasponsoruje "Coca Cola". Wyobraźcie sobie Amerykańskie śmigłowce ciągnące za sobą banery reklamowe i strzelające do czołgów. Ech aż chyba zrobię jakiś fotokolaż.
4.   19.2.2007   21:19:10 Szczepan Zamokły - Satanowski
Sponsorem dzisiejszej bitwy jest Coca Cola. Porducent napoju energetyzującego "Red Army", dobrego nie tylko dla chłopców z piechoty morskiej...

albo

Pod Tikiritem odbyła się regularna bitwa armii irackiej z kurdyjskimi separatystami. Sponsorem Irakijczyków jest IBM, Kurdowie nie mają głównego sponsora, wspiera ich natomiast wiele firm z branży motoryzacyjnej. Zgodnie z zasadmi ustalonymi w kontrakcie bitwa nie zakończyła się decydującym rozstrzygnięciem. Nie mniej jednak sprzyająca siłom lojalistów Coca Cola Company oskarża Kurdów, że - wbrew wcześniejszym zapewnieniom - korzystała z pomocy konsultantów PepsiCo. Łączna liczba ofiar wyniosła 1 523 zabitych i 3 rannych. Rada Europy wezwała strony po raz 792 do zaprzestania walk. Za ofiary - podczas audiencji dla producentów budzików sprężynowych z okazji Światowego Dnia Wskazówki -modlił się papież Lenor III.
5.   19.2.2007   23:41:5 Święty
A wszystkie prawa do transmisji z walk, podstępnie wykupiła TVN Global