05-02-2007 Matka Generalna
 

Super partia kurwo czyli Matka Generalna piecze ciasteczka

Czwarta herbatka u Pana Szczepana dała mi chyba do myślenia. No, wreszcie coś ruszyło, nie? Przynajmniej na to wygląda, bo jakimś cudem obudziła swym manifestem jakąś żądzę - tak, żądzę, nie chęć, czy może ochotę - ŻĄDZĘ napisania czegokolwiek.

Czas cichego, pseudopostmodernistycznego popierdywania chyba minął ostatecznie. Nie ma krycia się, chowania głowy w piasku. Ma być mięso - mięso będzie, na ostro.

Moje noworoczne postanowienie pracy nad sobą (aż się dziwię, że coś takiego zadeklarowałam - chyba nieświadomie i w pijackim amoku, a jednak jego realizacja idzie mi całkiem dobrze i zdumiewająco łatwo) spowodowało wreszcie - O TAK, na to w końcu czekałam - poczucie odrodzenia się czystych, absolutnie czystych uczuć.

Uczuć nie zabarwionych żadnym innym, bez żadnej domieszki. Spowodowała wreszcie upragnione narodzenie uczucia czystej nienawiści, tak nieskrępowanej i przyjemnej, że można by się w niej z chęcią wykąpać. Ja się kąpię, pławię - tak mi w tej mojej nienawiści i złości dobrze. Zewsząd ogarnęło mnie to pyszne ciepełko i nie zamierzam z niego uciekać. Może to będzie nienawiść nie prowadząca do niczego, jeszcze nie wiem. Może nie spowoduje nic, a może wywoła rewolucję. Na razie przeciąga się, jak po całkiem głębokim i dobrym śnie.

Deklaruję jej istnienie i powoli będę określać jej obiekty. Nie poleje się krew, nikt nie ucierpi. Nienawiść ta istnieć będzie tylko dla mnie i tylko we mnie, i będzie miała cel czysto katarktyczny.

Koniec marudzenia, cichego narzekania. Koniec milczącej niezgody na to, co dzieje się wokół mnie. Na razie w moim małym świecie - mam do tego prawo. Mam wielki żal do mojego pokolenia, które zawaliło sprawę. Ogromny żal do was, gnoje, bo narzekacie teraz na coś, co jest tylko i wyłącznie waszą winą. Sami chcieliście, żeby to ktoś inny za was zdecydował - sami o tym zdecydowaliście nie podejmując ostatecznej decyzji. Was przede wszystkim będę nienawidzić do dnia, w którym sami nie obudzicie się, by wreszcie przerwać to zidiocenie. Gdzie się podzialiście, wy wielcy radykalni, postępowi, jacykolwiek? Dlaczego moje pokolenie odebrało samemu sobie możliwość decydowania o własnym losie? Czy nie o autonomię, o wolność swoich opinii walczy? Dlaczego dało się wkręcić w wielki szwindel obojętności wobec tego, co dzieje się wokoło? Kto dał ku temu przykład? Kto zmusił je do obrzydzenia się swymi własnymi sprawami i problemami?

Staram się nie być zwolennikiem teorii spisku, ale coraz bliższa jestem przekonaniu, że jeśli ktoś tu zrobił kiedykolwiek kogoś w konia i zmanipulował, to tylko ktoś taki, kto wylansował modę na światopoglądową neutralność. Neutralność ta doprowadziła moje pokolenie do oddania się w ręce tych, którzy nie tyle lepiej zdecydują, co zdecydują z a n i e . To o to chodzi. Wieczne wzruszanie ramionami, które doprowadza mnie do szewskiej pasji, to wieczne wyrażanie dezaprobaty wobec rzeczywistości przy jednoczesnym odwróceniu się dupą do całego świata. Jeśli ty, który mnie czytasz, zrobiłeś to, doskonale będziesz wiedział, co mam na myśli. Albo się obudzisz, albo zgiń na zawsze. Nienawidzę cię, bo przyłożyłeś rękę do tego burdelu. Znienawidzę cię jeszcze bardziej, jeśli nie wyrazisz skruchy i nie wyrazisz mocnego postanowienia poprawy. Ja tymczasem będę żyć w spokoju i świadomości, że zrobiłam wszystko, żeby temu zapobiec, chociaż nie przyniosło to wielkiego skutku. Będę żyć z dziką satysfakcją bycia w mniejszości. I spotworzę sobie raz na jakiś czas coś, na pewno. I na zewnątrz nie będę ziać złem czy nienawiścią. Na zewnątrz będę wyrażać przede wszystkim (i mimo wszystko) nadzieję na lepsze jutro. Amen.

Postscriptum wzorem Szczepana (nie mogłam się powstrzymać)

Take a Bow

Corrupt, you're corrupt
Bring corruption to all that you touch
Behold, you'll behold
And behold them for all that you've done
And Spell, cast a spell
Cast a spell on the country you run
And risk, you will risk
You will risk all the lives and their souls
And burn, you will burn
You will burn in hell
Yeah you'll burn in hell
You'll burn in hell
Yeah you'll burn in hell
For your sins

Now freedoms concealing itself
What we've become
Is contrary to what we want
Take a bow

Death, you bring death
And destruction to all that you touch
Pay, you must pay
You must pay for your crimes against the earth
Hate, feed the hate
Feed the hate of the country you love
And beg, you will beg
You will beg for the lives and their souls
And burn, you will burn
You will burn in hell
Yeah you'll burn in hell
You'll burn in hell
Yeah you'll burn in hell
Burn in hell
Yeah you'll burn in hell
For your sins

Muse (Matthew Bellamy)

Matka Generalna  

16.   6.2.2007   21:57:14 Święty
Mam w dupie Gwiazdę Dawida !!!
17.   9.2.2007   13:47:28 Szczepan Zamokły - Satanowski
No widzisz Święty, łatwo Cię sprowokować... Tak po polsku. Co? Ja nie powiem? A co do Matkofskyego to ma racje i nie ma racji. Bo czyż Nam za zaborów albo okupacji było dobrze? A patriotyzm kwitł, może - zdaniem Świętego głupi - ale założe się, że gdyby znów nie daj Boże to i Święty i Edgar Gosiewski waliliby na barykady! A co do uśmiechania się do sąsiadów i uczciwego płacenia podatków to sorry, ale to pierdolenie. To jest wypełnianie obywatelskich powinności i uczciwe życie. Wartości dziś, ale tylko dziś, najważniejsze. Patriotyzm to jednak, moim zdaniem, gotowość do tych najwyższych poświęceń. Parafrazując klasykę, tj. Misia, to o czym mówi Święty to jest nasza codzienność, w której my żyjemy. No i niechaj nikt kiełka z dębem nie równa :) POKÓJ NAM WSZYSTKIM!
18.   9.2.2007   15:16:39 Frans
Amen.