11-10-2006 Matryca Matół Matkowski
 

Kreacja w negacji

"Scio me nihil scire"

Czy jest różnica kto wypowiada te słowa - wielki myśliciel, czy człek odurzony japcokiem? Czy jest ważne jak się przegrywa - po walce, czy bez walki? Każdy "zdrowomyślący" odpowie - 2 x tak! Ludzie zawsze będą bardziej przychylni wobec postawy, która daje jakąś NADZIEJĘ. To jest zasadniczo zdrowe bo utrzymuje świat w "jako-takich" ramach. Ostatnio Matka Generalna opowiadała mi (w naszej wspólnej, jedynej i ukochanej pracy) jak to wieszcz Mickiewicz poleciał w czasie powstania listopadowego za jakąś dupą (już nie pamiętam gdzie), zamiast z bagnetem na Ruskich. Ocena postawy oczywiście jednoznaczna. Ale co w wypadku gdy Mickiewicz (co by nie powiedzieć inteligent z najwyższej półki) doskonale zdawał sobie sprawę, że powstanie będzie po prostu przegrane? Zmienia to postać rzeczy. Można też powiedzieć, że powstańcy warszawscy zrobili Stalinowi "niedźwiedzią przysługę" bo Gruzin miał oczyszczoną Warszawę ze wszystkich stron: zgliszcza, masakryczne straty w ludziach. I dobrze, że chociaż Miron Białoszewski nie brał bezpośredniego udziału w walkach, a nawet stronił od nich, prawda?

Wszystko ładnie pięknie póki w ludzkich głowach jest NADZIEJA na poprawę losu, a ostatnio modna zemsta. Czy Diogenes był malkontentem bo zaszył się w beczce i wszystko miał w d..., albo (nie pamiętam kto, na pewno taki był, chyba na "H" może Matka Generalna będzie wiedzieć), który głosił, że samobójstwo to najlepsze co człek może dla siebie zrobić, Panie Frans? Tak bardzo nas interesuje forma, opakowanie, materia, że zapominamy czasem o naturalnych prawach do negacji, zaprzeczenia, totalnej krytyki i już. Jeżeli piszę np. "wszystko jest chuja warte" albo "pierdolić to wszystko" to nic/nikt mi nie każe tego robić - tak odczuwam w danej chwili, jest to prawdziwe i dlaczego jakieś mądre głowy chcą to oceniać?

Weźmy np. naszego punkopolo pod lupę. Jarocin, co to był Jarocin, jaka jest prawda? Legenda... tylko czyja - "Dezertera", "Brygady Kryzys", czy może Służby Bezpieczeństwa? Paru osobom wydawało się (a najgorsze że wydaje się do dzisiaj -Lipiński, Brylewski), że tworzyli jakąś alternatywę dla sfrustrowanej młodzieży. Piękna idea, walka z systemem, wolność, rozwalenie starego. Tymczasem dla władz ta ideologia była na tyle pierdolnięta i tępa, że zacierali ręce jak jacyś punkowy wąchali se klej zamiast iść z transparentami solidarności po Marszałkowskiej. Tymczasem ideolodzy punkowi tak się zapatrzyli w swe durne hasełka że zaczęli myśleć iż coś tworzą, chociaż zawsze chcieli przecież rozpieprzać. Ciekawe co rozpieprzą jak się wszystko rozpieprzy? Powodzenia panie Tomku - punkrokerze.

Czy ktoś może podać przykład jakiejś twórczości, która negując, odrzucając wszelkie zastane formy nic w zamian nie proponuje? Ja nie mogę sobie przypomnieć... Zawsze stary ład musi być zastąpiony nowym. W wielu przypadkach okazuje się, że tzw. nowy ład jest tylko lepszą wersją starego, a najczęściej "ma być" lepszą wersją dopiero w przyszłości. Tzw. IV RP jest modelowym przykładem kreowania rzeczywistości poprzez zaprzeczenie. Zaprzecza się wszystkiemu co było w PRL i po 89r. wrzuca do jednego worka i na bazie tych modelowych "okropieństw" chce się zbudować coś nowego. Ideologia Kaczyńskich pada na podatny grunt wygłodzonych fanatyków i już można, wydawałoby się, budować "nowe państwo". Schemat bardzo prosty i jak widać skuteczny (PiS nadal prowadzi w sondażach).

Ciekawe co jest bardziej uczciwe: czy samo zaprzeczanie dla zaprzeczania, czy zaprzeczanie w jakimś konkretnym celu? Jeżeli mówię np.: "zrobiłeś to źle i chuj" mogę być mało wiarygodny bo nie używam argumentu. Jeżeli mówię: "zrobiłeś to źle, bo to trzeba zrobić tak i tak" to jestem jednak jeszcze mniej wiarygodny bo nie oceniam obiektywnie tylko według swojej wizji. Jeżeli piszę: "wszystko jest chuja warte" nie argumentując tej wypowiedzi w żaden sposób to:

  • Dla jednych będę malkontentem
  • Dla drugich - zabawny
  • Dla trzecich - chory
  • Dla jeszcze innych - różny w zależności od ich własnej interpretacji/identyfikacji tych słów.

Pewne formy negacji mogą przynieść nieoczekiwane rezultaty, nawet pozytywne, tylko wtedy gdy wcale ich nie argumentujemy. Człowiek to nie tylko rozum, ale przede wszystkim uczucia. Jeżeli ktoś posługuje się w swojej ekspresji wyłącznie negacją znaczy to dla mnie, że ma kłopoty natury emocjonalnej. Przecież nie można w nieskończoność tłumaczyć sobie swoich odruchów, zachowań - czasami to się kumuluje tak mocno, że żadna próba wyjaśnienia sobie samemu (co dopiero innym) tego co się dzieje byłaby nieskuteczna. Czy więc z negatywnych uczuć można coś zbudować, wyciągnąć pozytywnego?

"(...) utrwalenie postawy negatywnej utrudnia, a w skrajnych wypadkach uniemożliwia prawidłowe współżycie z otoczeniem i tworzenie wciąż nowych interakcji z nim(...) Negatywna więź emocjonalna ze światem otaczającym bywa wprawdzie silna, ale działa z reguły ujemnie na żywiącego tego typu uczucia. Nienawiść na ogół nie może być wyładowana, a jeśli to nawet jest możliwe, jest ona nienasycona. Każde wyładowanie zwiększa jeszcze jej ładunek. (...)" A. Kępiński "Melancholia"

W żadnym wypadku nie chodzi mi o to żeby ludzie sprymitywizowali od dzisiaj swoje wypowiedzi do: "chuj", "kurwa", "pierdole to" itp. Chodzi raczej o to żeby nikt nie dopatrywał się na siłę (też nie wymagał od innych) jakichkolwiek tłumaczeń, uzasadnień. Bo pewnych stanów nie da się uzasadnić: przychodzą, odchodzą kiedy chcą. Z miłością tak samo jak z nienawiścią. Po prostu.

Ale zgadzam się - NADZIEJA JEST NAJWAŻNIEJSZA W ŻYCIU

Matryca Matół Matkowski  

1.   11.10.2006   19:56:29 Frans
Napisałeś Matriks coś takiego: <<Jeżeli piszę np. ::wszystko jest chuja warte:: albo ::pierdolić to wszystko:: to nic/nikt mi nie każe tego robić, tak odczuwam w danej chwili, jest to prawdziwe i dlaczego jakieś mądre głowy chcą to oceniać?>> Odpowiem cytatem z Ojca Dyrektora, ze Wstępniaka naszej stronki: <<Witam w miejscu spotkania różnych idei, odpałów itp. Nareszcie ruszył Konglomerat. W swoim założeniu ma on być czymś na kształt czasopisma internetowego skrzyżowanego z galerią internetową. Jego formuła jest płynna i będzie cały czas ewoluować. Mam nadzieję że z czasem zaludni się ciekawymi ideami, niekonwencjonalnymi poglądami oraz ciekawymi pracami>>. Zapytam wobec tego Ciebie, co takiego c i e k a w e g o albo n i e k o n w e n c j o n a l n e g o widzisz w totalnej negacji wszystkiego? I może jednak uargumentujesz jakoś stwierdzenie, iż <<Pewne formy negacji mogą przynieść nieoczekiwane rezultaty, nawet pozytywne, tylko wtedy gdy wcale ich nie argumentujemy>>, bo tego nie rozumiem zupełnie. Możesz mieć mnie w dupie, ale dlaczego tak jest?
2.   11.10.2006   20:0:13 Frans
I czy opcję pt.<<samobójstwo>> masz zawsze w rezerwie? Codziennie rano budzisz się z myślą, że masz taki życiowy hamulec, takie wyjście ewakuacyjne?
3.   11.10.2006   20:4:16 matół
Przecież pisałem o tym, że wynika to z emocji, stanów - a nie z jakichkolwiek racjonalnych przesłanek. Nie ma czegoś takiego jak racjonalna \\\"negacja wszystkiego\\\", ale w wymiarze emocjonalnym jest jak najbardziej! Przecież nie pokażę ci moich emocji, ale gdy chcę je z siebie wyrzucić to próbuję znaleźć jakąś odpowiednią formę.
4.   11.10.2006   20:7:31 matół
Opcji samobójczej nie mam w rezerwie już od jakiegoś czasu. Raczej będę próbował porozumienia się z kilkoma Matołami które we mnie siedzą i sklecenia z nich jednego
5.   11.10.2006   20:32:33 Frans
Przeczytałem text 4 razy, Twoje <<podpowiedzi >> po 6 razy i stwierdzam, że dalej nic nie rozumiem.
6.   11.10.2006   21:33:46 Święty
A może Matół powinieneś dołączyć spowrotem do \\\"Oka Demona\\\" i dać się wykrzyczeć tym kilku matołom które w tobie siedzą. Odłóż trochę kaski i kup se wiosło. Potem kup se mikrofon i drzyj się ile wlezie. Może znajdzie się jakiś łowca talentów i zorganizuje wam tournee po miastach i wsiach IV RP.
7.   12.10.2006   10:41:26 matół
Wiosło i wzmaczniacz to jamam. Na razie kombinuje coś w innym stajlu
8.   15.10.2006   14:49:29 Święty
Jakieś disco polo ?
9.   20.10.2006   12:10:33 Szczepan Zamokły - Satanowski
Nadzieja jest ważna, równie ważna wiara, jeszcze ważniejsza miłość, ale NAJWAŻNIJESZA JEST WOLNOŚĆ. Bez niej czymże są te trzy pierwsze? Snem jeno, pierzchającym przy byle szturchnięciu codzienności...
10.   20.10.2006   12:19:42 T ę s i o r
A. Mickiewicz \\\"olewał\\\" powstanie w Śmiełowie, w zaborze pruskim, gdzie nie było walk. Potem tłumaczył się, że nie zdążył :) Polecam, mój ulubiony, genialny tekst Kaczmarskiego na ten temat. Przeczytajcie proszę! I o Jarocinie jest tam wzmianka... http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze_alfabetycznie/kaczmarskiego/c/czaty_smielowskie.php
11.   27.10.2006   21:57:48 Matka Generalna
Matół, nie wiem, czy przypadkiem nie mówiłam o Senece - on to miał patent taki, że w razie, gdyby sytuacja stawała się nie do zniesienia, zawsze można SE życie zakończyć.
12.   27.10.2006   21:58:13 Matka Generalna
Czego Ci nie polecam - Seneka dobrze na tym nie wyszedł.
13.   28.10.2006   20:36:35 matkkofsky
E no jasne. Dopiero jak stonsóf na żywo obejrze to wtedy moge umierać.Chyba że prędzej padniemy z nyczką na wątrobe od picia ruskich szampanów w robocie
14.   28.10.2006   22:14:6 Święty
No no ruskie są całkiem fajne. Byleby nie przegiąć bio już dziś szefowa na mnie dziwnie patrzyła.
15.   29.10.2006   14:11:36 Państwowa Agencja R
Pijoki