29-08-2007 Szczepan Zamokły Satanowski
 

Dwie strony medalu.

Chcielibyśmy by świat wokół nas był światem w miarę uporządkowanym, prącym do przodu ale z skądinąd pociąga nas ta "druga strona" - metafizyka, różne wymiary duchowości oraz wszystko co jest nie tylko tajemnicze, magiczne, ale też niecodzienne i niewytłumaczalne. Taka już jest natura człowieka, a także zbiorowości. Jedno oblicze to niepohamowany postęp, parcie człowieka do odkryć i wynalazków, porzucenie wszelkich ograniczeń na drodze do uczynienia Ziemi bardziej ludziom wygodnej i dostatniej, czynienia Ziemi "sobie poddanej" jak powiedział Bóg pierwszemu człowiekowi. Drugie oblicze (bardziej niewyraźne przez co dla wielu bardziej atrakcyjne) to kadzidełka, ezoteryka, mantry i nirwana - wszystko to z powodu pięknej potrzeby człowieka by sensem życia były nie tylko rzeczy wymierne, ale też sprawy pierwotne i ostateczne. Przyjęło się (moim zdaniem niekiedy za bardzo) uznawać Zachód za ojczyznę tego pierwszego podejścia, Wschód za kolebkę tego drugiego. Warto jednak zaznaczyć, że nawet przy takim podziale gdzieś te kultury musiały się spotkać, stykać. Tak wypadło, że "jest takie miejsce u zbiegu dróg gdzie się spotyka z Zachodem Wschód." I zaludnili je nasi praojcowie i nasze pramatki. Historia, magistra vitae, pokazuje, że nie zostaliśmy skarbnicą mądrości i ostoją cnót wszelakich tylko raczej obszarem eksperymentalnego walcowania wszystkiego na swojej drodze, średnio co drugie pokolenie.

Tak jest w człowieku, że gdzieś też ściera się rozum i dusza, fides et ratio, nauka i duchowość, koniunkturalizm i bezinteresowność. le, jeśli nie będzie między niemi równowagi - schizofrenia gotowa. Osobom o naturze bardziej materialnej grozi popadnięcie w pogoń za pieniądzem, pracoholizm, przerost ambicji. Osobom o skłonnościach do melancholii i sentymentalnych poszukiwań łatwiej wpaść w nałogi innego typu, te zmieniające nasze stany świadomości i postrzeganie świata. To oczywiście patologie ;) W przypadku społeczeństw mamy inne zagrożenia: konsumpcjonizm połączony w kazirodczym związku ze swą siostrą globalizacją i ogólnie materializm; z drugiej strony też nie lepiej: fanatyzm, fundamentalizm, integryzm, sekty, czy kastowość. Warto znaleźć złoty środek. Niewiele osób go jak dotąd odkryło, ale chyba warto go chociaż poszukiwać, no nie?

Uwaga jednak na czyhające zewsząd podpowiedzi… Nie mówię tu tylko o scjentologach, wyznawcach New Age’u, itp. Bynajmniej. Zwykło się szanować filozofów, poetów, i innych twórców. Uwaga! Nikt inny jak filozofowie wymyślili nam komunizm, nazizm, a nawet modernizm. Tak, tak. Oczywiście większość z nich to poczciwi staruszkowie, rozprawiający o swobodnym przepływie emocji do rozumu. Zdarzają się oczywiście i geniusze, jak Józef Tischner, którzy jednak na chwilę przed śmiercią stwierdzają, że lepiej było zostać dróżnikiem PKP. Jednak zgłębianie poglądów ich i ich starożytnych mistrzów bezdyskusyjnie pożyteczne niech nie zalęgnie się w naszym sercu pokusą by wprowadzać te poglądy w życie. Zwłaszcza w sferze indywidualnej. Myślę, że musimy sami znaleźć między naszym fides i naszym ratio taką równowagę by po prostu w życiu było nam dobrze. A kiedy jest dobrze? Wtedy kiedy ani jednemu człowiekowi przez nas nie jest źle, choćby odrobinę. Gdzie tkwi więc problem?

Każdy, albo prawie każdy, kto przeczytał przedostatnie zdanie, pomyślał sobie: "O jak fajnie, pasuję do tej definicji Szczepana." Cóż na to mogę powiedzieć? Zazdroszczę. Ja bynajmniej sam uważam to za niemal nie możliwe.

Walkę jaką mamy w tej dziedzinie do wykonania porównuję do ostatnio zdiagnozowanej u mnie alergii na roztocza. Okazuje się, że przy przekroczeniu pewnego stężenia tych skurwieli na centymetr sześcienny każdy się uczula - odruch obronny organizmu. U mnie to nastąpiło: ciepły, wilgotny sierpień, mieszkanie na parterze, dużo kurzu, niechęć do szczegółowego sprzątania wszystko to dało efekt w postaci zwiększenia populacji tych chujków, a koniec końców uczulenie. Zabrałem się więc za realizowanie wszystkich zaleceń. Oprócz pastylek i zastrzyków musiałem wyrzucić dotychczasową pościel. Poszwy, itp. wygotować. Bieliznę wyprać w specjalnym proszku. Różne rzeczy z pluszu, aksamitu, itp. wsadzić na 12 godz. do zamrażarki. Te małe pindole giną w minusowej temperaturze. Najgorsze było jednak trzepanie tapicerki, specjalną techniką, odkurzenie takim specjalnym odkurzaczem wykładziny dywanowej i ponad sześć godzin spędzonych ze ściereczką nasączoną specjalną substancją i wycieraniu wszystkiego co gromadzi kurz. Czyli też każdej jednej książki z każdej strony. Na koniec spryskanie specjalnym specyfikiem wszystkich kątów i zakamarków oraz całej wykładziny. Efekt? Spadek populacji tych pojebków o jakieś 15 - 20 proc. Poprawa jednak widoczna. I nowy rytuał. Po przyjściu z pracy przecieranie tą szmatką ze specjalnym czymś miejsca w którym będę przebywał, więc: stolika, biurka, laptopa, krzesła, drewnianych części fotela, itp. I opuszczenie pomieszczenia na pół godziny, aż kurz opadnie. Co to ma do rzeczy? Populacja tych mikroskopijnych skurwieli pełzających na metrze kwadratowym w ilości kilkanaście tysięcy (zwłaszcza na naszym ciele i włosach) i srających dziennie dwa razy tyle co same ważą spadła niewiele a już mogę żyć normalnie, oddychać. No i zmieniły się moje nawyki. Codziennie przecieram kurze, co trzy dni gruntownie odkurzam. Wystarczy, że zmniejszymy liczbę zła chociaż o 10 - 15 proc. i pewnie też od razu poczujemy poprawę. Zła jak roztocza nie widać i zło jak roztocze sra ile tylko może. A my to wdychamy. Raz na jakiś czas trzeba zrobić taki porządek. Nie ma sensu czekać aż odezwą się u nas pierwsze objawy, które powoli nie dadzą nam żyć. A znalezienie owego porozumienia pomiędzy dwiema stronami naszej natury na pewno jest tutaj pierwszym krokiem. Warto wyruszyć na poszukiwania, co? Nie wiem czy znajdę…

Szczepan Zamokły Satanowski  

1.   30.8.2007   0:4:52 matkoski
Zgadzam się w 100% ze stwierdzeniem :" zło jak roztocze sra ile może". Pozostaje pytanie - kto je rozsiewa i po co? Myślę że prostych odpowiedzi nie ma, ale ja osobiście mogę wskazać na np:
1. Rząd amerykański - wiele faktów utrzymuje w tajemnicy. Może to co teraz napiszę wyda się b. śmieszne ale jednym z projektów nad którym teraz intensywnie pracuje się w Stanach są plany ewakuacji Swoich obywateli na rok 2012.
2. Watykan - tutaj akurat rozumiem milczenie papieży. Przecież ich głos jest słuchany przez miliardy ludzi na całym świecie i nie chce siać paniki. Ale mówienie półprawd tylko może zaszkodzić - vide Matka Teresa
Chwała ludziom rozwijającym swoją intuicję, podążającym własną, nie podręcznikową, antytradycyjną drogą. Niedługo maska opadnie i wyjdziemy z matczynych objęć, próbujących nas powstrzymać kanonów religijno-etycznych. Weź odpowiedzialność za swoje życie i żyj własną drogą. Twoim drogowskazem niech pozostanie sumienie.
2.   30.8.2007   0:53:14 Święty
A gdzie niby rząd amerykański będzie ewakuował swoich obywateli ? Na Księżyc ? I skąd ten cholerny 2012 ? Data jak każda inna.

I jeszcze małe pytanko. Czy jak się wyzwolimy, to nareszcie będzie się można jebać z kim popadnie bez ryzyka złapania syfa ?
3.   30.8.2007   11:4:40 Szczepan Zamokły - Satanowski
Nie z tym jebaniem to będzie tak, że będziesz w pełni szczęśliwy dupcąc się z tylko z tymo osobami, które kochasz i które Ciebie kochają.

A teraz kolega Mat. niech mi odpowie:

1. Gdyby papieży słuchały tak jak mówisz, miliardy (skąd ta liczba) to dlaczego Kościoły pustoszeją. Dlaczego sondaże poakzują w każdym społeczeństwie że liczba aborcjonistów stale rośnie i niejednokrotnie już trzykrotnie przekracza liczbę przeciwników przerywania ciąży. Sam pisałeś, że Kościół "się skończy", a póki co głos jego przywodców jest słuchany przez miliardy...
2. O co chodzi z tą Matką Teresą?
4.   30.8.2007   13:18:46 mathol
Już spieszę z odpowiedziami. Skąd ten cholerny 2012? Otóż kalendarz Majów, wedle ostatnich badań naukowych chciałem zaznaczyć składał się z 3 części. Część pierwsza - nazwijmy ją dla uproszczenia "użytkową". Część druga - "świąteczna" składająca się z imion bogów. Część trzecia - właśnie najciekawsza z naszego punktu widzenia. Otóż część trzecia to odliczanie "cyklów ziemskich".W kalendarzu Majów czas posiada strukturę fraktalną!!! Wobec tego na przestrzeni czasu zachodzą według Majów podobne zjawiska. Stąd rok 2012 - koniec wielkiego cyklu trwającego ponad 3 tys lat. 3 tys lat temu, gdy zaczyna się kalendarz - przybyli "bogowie" do Majów a w 2012 cykl się zamyka i mają powrócić.
Oczywiście towarzyszą temu określone zjawiska o których postaram się wkrótce maznąć articla.
Rząd amerykański planuje ewakuację swoich obywateli w głąb piramid Ameryki Południowej i Afryki - gdzie min Majowie i starozytni Egipcjanie budowali specjalne "schrony" na wypadek katastrofy. Uwaga ilość miejsc ograniczona :)! Pytanie o syfa pozostawiam bez odpowiedzi :)
Głos papieża jest słuchany przez miliardy i nieważne jest czy ten głos trafia w sedno czy gdzieś obok. Papież ma igromną odpowiedzialnośc za słowo - pewnych rzeczy nie może mówić. Ja to w pewnym sensie rozumiem.
Na temat Matki Teresy odsyłam np do artykułu "Zła święta" w Przekroju:
http://przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1829&Itemid=50&limit=1&limitstart=1



5.   30.8.2007   16:13:51 Święty
AD "Nie z tym jebaniem to będzie tak, że będziesz w pełni szczęśliwy dupcąc się z tylko z tymo osobami, które kochasz i które Ciebie kochają." Łe, szkoda. Cóż za minimalizm ;-<

Czy możesz mi wyjaśnić jaki to cykl i czemu się kończy ? Przypuszczam że pewnie chodzi o podobne, jak na początku cyklu ustawienie planet. Nie wiem nie liczyłem ale coś może być na rzeczy. No chyba że to zwyczajna numerologia. Wiadomo że astrologia nie ma żadnych podstaw. Wzięła się ona z prostej ekstrapolacji przewidywań. Otóż dawno dawno temu zauważono że pory dnia i nocy, pory roku oraz przypływy i odpływy, zależą od ruchów Słońca i Księżyca. Jasno wynikało z tego że ciała niebieski mają bezpośredni i znaczący wpływ na nasze życie. Trudno się dziwić że bardzo szybko rozszerzono tę teorię na wszystkie pozostałe ciała niebieskie. Tak powstała pseudonauka zwana Astrologią.

Wszelkie próby udowadniania podobnych zależności, zawsze dawały i dawać będą negatywne rezultaty.

Z tymi piramidami to mało z krzesła nie spadłem.
1 Jak Amerykanie przewiozą swoich obywateli taki kawał drogi ?
2 A co się stanie jak z tych schronów zechcą skorzystać autochtoni ?
3 Po chuj i targać taki kawał ? Czy nie lepiej zbudować schrony na miejscu ?

PS: Pomijam już fakt że w samo istnienie owych obiektów po prostu nie wierzę.
6.   30.8.2007   16:32:59 matkoski
Coś niecoś zrozumiałem ale Święty to Ty jesteś specjalistą więc proszę bardzo:

"Astronomia nazywa to precesją:

Precesja osi Ziemi jest to zjawisko przejawiające się wykonywaniem przez oś Ziemi ruchu po powierzchni bocznej stożka. Innymi słowy, oś ziemska kreśli na tle nieba okrąg. Zakreślenie pełnego okręgu trwa 26 tysięcy lat. Oś obrotu Ziemi nie jest prostopadła do jej płaszczyzny obiegu wokół Słońca (ekliptyki), ale pochylona pod kątem około 23,5 stopni. Kąt nachylenia ulega wahaniom pomiędzy 21,8 a 24,4 stopnia. Obecnie planeta zbliża się do cyklu, w którym jej orbita będzie najbardziej kołowa.

W "Kompendium"Johann Kössner wyjaśnia to tak:

Ziemia znajduje się w kulminacyjnym punkcie przemian ... Okres 26 000 lat [5x5200] ... definiowany jest jako rok platoński ... określamy jako powrót ziemskiego żyroskopu do punktu wyjścia ... Na skutek asynchronizacji kąta nachylenia osi ziemskiej linearny okres 5 125 lat odpowiada 5 200 Dreamspell-latom. Ponieważ oś ziemska znowu zaczęła się podnosić, stąd zmienia się także nasze wewnętrzne poczucie biegu czasu. [...] W ewolucji czas ma znaczenie drugorzędne ... na zakończenie każdy cykl otrzymuje swoją krótką, programową formę, np. 26 lat. [...] W ostatnim 26-letnim cyklu "od 1987 do 2013 " usuwamy deformacje zaistniałe na przestrzeni ostatnich 26 000 lat ewolucji. Każda epoka historyczna znajduje powtórzenie w ściśle określonym cyklu fraktalnym. [...] 26-letni skrócony program oczyszczania rozpoczął się 16/17 sierpnia 1987 roku. Dzień ten nazwano Momentem Konwergencji Harmonijnej. Od tej chwili -odpowiednio do skróconego programu - dzień po dniu postępuje wsteczny proces harmonizacji. Usuwane są wszystkie powstałe wcześniej dysharmonie. [...] Aby móc cofnąć się do zarodka historycznego cyklu, należało włączyć wsteczny bieg skróconego programu, a to nie mogło się obyć bez punktu krytycznego, który został osiągnięty 26 lipca 1992 roku i znany jest jako TIME SHIFT, czyli zwrot czasu. Po zakończeniu tego etapu ewolucji ,przy czym nie chodzi tu tylko o proces biologiczno-materialny pojawi się sposobność ... znalezienia dostępu do wyższego poziomu galaktycznego.

Jeśli miałby nastąpić koniec świata, to pomiędzy 1987 a 1992 rokiem. Przebiegunowanie Ziemi już nastąpiło, tyle tylko że w sferze mentalnej [1999 r.].

Kwestię przyspieszenia, zatrzymania i zwrotu czasu bardzo przystępnie wyjaśnił José Argüelles w "Faktorze Majów"(uwaga: planowane wznowienie tytułu), przyrównując okres przejściowy Ziemi do ruchu tzw. "arki".

Jeśli zakręci się tzw. arkę (specjalna konstrukcja w kształcie prostego kadłuba okrętu) zgodnie z ruchem wskazówek zegara, będzie się ona obracać aż do momentu zatrzymania. Ale jeśli wprowadzi się ją w ruch wirowy w przeciwnym kierunku, będzie stopniowo zwalniać, chybotać się, po czym zatrzyma się. Po chwili jednak zacznie obracać się dalej, tyle że w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara.
Przechodzenie Ziemi przez promień synchronizujący odpowiada ruchowi wirowemu arki w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Zanim nastąpi jej zatrzymanie, pojawi się moment chybotania, następnie efekt wstrząsu i zatrzymanie. Po chwili przerwy zacznie ona wirować w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara, w miarę upływu czasu w sposób coraz bardziej harmonijny.

Spójrzmy na rysunek:

Do 1987 r. dokonywało się powolne opadanie częstotliwości 26000-letniego cyklu. II wojna światowa była ostatnim wielkim dramatem ludzkości, ale na szczęście nie wybuchła w najniższym punkcie kończącego się cyklu. Świat szybko otrząsnął się z dramatu i znów rozpoczął się wyścig zbrojeń. Dlatego w 1986 r. nastąpiła katastrofa w Czarnobylu. Nie była ona przypadkowa -świat musiał zobaczyć, co może się wydarzyć, jeśli użyje się broni atomowej. Stało się to na rok przed zakończeniem ostatniej fazy wielkiego cyklu ewolucyjnego.
W 1987 r., w sferze duchowej domknął się Wielki Cykl stwarzania, weszliśmy w fazę krytyczną i katapultowaliśmy się w górę. Siła wystrzeliwująca nas w górę, trafiając na opór materii, wywołała drastyczne turbulencje. Spotęgowało się działanie prawa rezonansów (podobne przyciąga podobne).
Tu należy podkreślić, że do 1987 r. wolno było dowolnie inkarnować się wszystkim silnym osobowościom. Dlatego inkarnowało się ich tak wiele, zwłaszcza tych destruktywnych, zwanych ;opóźnionymi energiami;. Teraz dostały swoją ostatnią szansę przebudzenia w trójwymiarowych warunkach ziemskich.

Na półmetku 26-cyklu oczyszczania w 1999 r. nastąpił pierwszy telepatyczny skok biegunów. Magia trzech kolejnych lat 1999/2000, 2000/2001 i 2001/2002 (tu: atak na WTC) zawierała się w tym, że z jednej strony, Siły CZASU wymagały od ludzi świadomego działania na rzecz rozwoju, z drugiej, musiały bezwzględnie respektować prawo wolnej woli każdego człowieka do samostanowienia. (Magia to siła stwórcza, drzemiąca w polu myśli każdego człowieka.) W tym okresie przełamane zostały największe blokady w sferze ograniczeń, zakazów i nakazów, wypaczeń, degeneracji, które, stając się dla ludzi normalnością, pozwalały wykorzystywać zaledwie 15% potencjału ludzkiego.

Od 1999 r., w sferze fizycznej, pozornie zmierzamy do 2012 r. (+13 lat), choć równolegle, w sferze mentalnej, zaczęliśmy wracać do 1987 r. (-13 lat), by w 2012 o czasie obudzić się w nowym cyklu ewolucyjnym, tak jakby nie było 26 lat albo 26-letni proces porządkowania okazał się naszym snem zbiorowym.
Właśnie to wyraża myśl: ewolucja ma to do siebie, że nie zatrzymuje się w miejscu w wymiarze duchowym jesteśmy już w nowym cyklu, nie wiemy jednak, jak wielu. Dziś szansę ma każdy.
Rok Białego Biegunowego Maga wraz z partnerami z krzyża powiązań umożliwi każdemu człowiekowi dokonania suwerennego wyboru. W zależności od postawy indywidualnego ego szansa może wyłonić się jednym w sytuacji kryzysowej trudnej i bolesnej, innym zaś w sposób wyjątkowo łagodny i przyjemny. Nikt z nas nie zostanie pominięty.

21 grudnia 2012 r. domknie się ostatecznie świat czwarty i zaczniemy wchodzić w piąty. Faza sprzężenia z nową częstotliwością potrwa do lipca 2013 r. i zakończy się trzecią i ostatnią już aktywacją Siedmiu Zagubionych Świadomości. W tym roku stracą swoją ważność wszystkie programy naukowe i przepowiednie, należące do czwartego świata. Ludzkość zacznie wracać do swoich subiektywnych zdolności sprzed tysięcy lat.
Ten nurt uwidocznia się już dzisiaj w wielu ruchach ezoterycznych. Tu jednak powinniśmy zachować szczególną ostrożność, ponieważ na odnalezienie się potrzebujemy trochę czasu, jedni mniej, drudzy więcej. Dlatego należałoby zdystansować się do wszystkiego, co modne, a zupełnie dla nas nowe, przeczekać, aby nie zataczać zbędnych pętli i objazdów tuż przed metą. Nie zapominajmy, że na Ziemi wciąż jeszcze obecne są silne osobowości myślące destruktywnie. Po 2040 r. nie będzie ich już na Ziemi. Faza przejściowa, tak jak obecna faza oczyszczania, potrwa 26 lat.

Na koniec warto zwrócić uwagę na to, że niezależnie od synchronizacji fraktalnej (karma / historia), zgodnie z wewnętrzną prawidłowością, plan stwarzania sam w sobie permanentnie wgrywał w naszą czasoprzestrzeń porządek 13:20, zakodowany w module Tzolkin. W tym zawiera się subtelna "magia" TZOLKIN podczas prac nad przywróceniem pierwotnego rytmu planety i wyjątkowe znaczenie trzech kinów: 247 Ręka 13 (fraktal 1999), 248 Gwiazda 1 (fraktal 2000) i 249 Księżyc 2 (fraktal 2001).
[Na marginesie: Księżyc 2 to kin narodzin Sai Baby; w Roku Księżyca 1 złamał prawe biodro/ znak ostrzegawczy tonu 3 wg mowy ciała.)
Można powiedzieć, że plan ratunku ludzkości to w gruncie rzeczy Tzolkin, dlatego będzie on oddziaływał dopóty, dopóki nie zostaną całkowicie skorygowane światy iluzji i usunięte wszystkie blokady. Odliczanie TZOLKIN będzie można zakończyć dopiero wtedy, kiedy w świadomości ludzkiej przebudzi się pełna pamięć raju. Nastąpi to nie wcześniej niż około 2040 r. Niebo zejdzie na Ziemię w chwili, kiedy zaczniemy wykorzystywać moce stwórcze na płaszczyźnie życia fizycznego, przy czym nie chodzi tu o żadne "czary", ale o siłę oddziaływania świadomości. Ten przełom musi dokonać się zbiorowo, ponieważ w nadchodzących czasach nie będzie możliwe, by jednostka uważała się za kogoś lepszego od innych."
7.   30.8.2007   17:36:46 Święty
Ufff co za bzdury. Ale przeczytałem. Całość sprawia wrażenie pisanej przez jakiś program komputerowy. Przypadkowe niby-mądre hasła powiązane w przypadkowy sposób. Bełkot który może niektórym wydawać się tajemniczy lub interesujący. Już nawet nie będę się do tego ustosunkowywał. W zasadzie każdy może napisać coś podobnego i uważać że to jest prawda.

PS: Prośba do ciebie. Jeśli wklejasz takie obszerne artykuły to lepiej wklej je jako artykuł. Masz przecież swój kącik.

PSII: Ty naprawdę w to wierzysz, czy po prostu nas (głównie mnie ) podpuszczasz ? Pytam bo trochę już cię znam ;->
8.   5.9.2007   15:19:23 benetnash
polecam lekturę http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,34088346,92715507,4085012,0,forum.html
9.   5.9.2007   22:53:25 Święty
Mocna sprawa. Zazdroszczę zajebistej wyobraźni. Najbardziej podobał mi się ta gigantyczna soczewka.
10.   5.9.2007   23:14:15 mat
Hmm ja proponuję troche mniej chaotyczny i uporządkowany artykuł Bernatowicza : http://www.wiadomosci24.pl/artykul/rok_2012_czy_ziemi_grozi_przebiegunowanie_5579.html
11.   5.9.2007   23:38:29 matk
Jeszcze jedno: artykuł sprzed 14 miesięcy. Rozwiewa wszystkie wątpliwości na temat umiejętności Jackowskiego
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/to_jest_poczatek_konca_kaczynskich_ostrzega_jasnowidz_1802.html
12.   6.9.2007   0:45:44 Ś
To w takim razie Wałęsa też jest jasnowidzem. Tak naprawdę to wierzę że w 2012 będzie wielka katastrofa, mistrzostwa.
13.   11.9.2007   11:50:11 HEHE
No tak - Rokita odchodzi z platformy. oczywiście i to przewidział Jackowski - ale pewnie wg. Świętego i to było łatwe do przewidzenia.
14.   12.9.2007   12:30:4 Święty
A gdzie to przeczytałeś że Rokita odchodzi z platformy ? A gdzie to napisał Jackowski ? Chyba chodziło ci o to że Nelly Rokita powiedziała, że być może chciałaby startować z listy PSL. Poza tym jak na razie PiS ma spore poparcie i niestety wiele wskazuje na to że przepowiednia Jackowskiego się nie spełni. Uwierz mi że naprawdę chciałbym żeby się spełniła.