01-03-2007 Święty
 

Jak zapobiegać dużym konfliktom zbrojnym

Czyli "Make Peace ..." w wersji dla dorosłych

Znajomość matematyki, jest przez niektórych uważana za zbyteczną. Nierzadko wyśmiewana przez humanistów. W ogólnym rozumieniu można bez niej żyć. Ba ! Niektórzy twierdzą że można bez niej rozumieć świat. Ile jednak warte jest takie rozumienie ? Skoro matematyka jest tak mocno wpisana w nasz świat, to zgodnie z logiką rozumienie świata odrzucające jej znajomość, jest iluzją większą niż istnienie świętego mikołaja, lub dobre zamiary braci K.

Szkoda że jest przez niektórych tak pogardzana. To że wielu przeciętnych kowalskich nie potrafi sobie policzyć kredytu mam akurat w dupie. Nie chcieli się uczyć ich strata. To że potem będą narzekać będzie tylko ich winą. Gorzej że takiej rzeszy ignorantów łatwiej wcisnąć jakąś ciemnotę. Wiadomo przecież że głupawy ludek jest bardziej posłuszny.

Niestety to jest jeszcze tak zwane "pół biedy". Znacznie mocniej wieje grozą gdy taki ignorant znajdzie się blisko jakichś ważnych decyzji. Zmieni coś lub kogoś zainspiruje. Gdy dorwie się w jakiś sposób do steru, może być naprawdę strasznie. Gdy nie daj boże taki ktoś spróbuje uszczęśliwić całą resztę, bo zna recepturę powszechnej szczęśliwości, drżyjcie ze strachu. Uszczęśliwianie innych ma bardzo długą historię, sięgającą zapewne początków rodzaju ludzkiego. Od tego czasu zestaw problemów w zasadzie nie ulega większym zmianom. Jedyne co się zmienia to pomysły na poprawę.

Od niepamiętnych czasów ludzie zastanawiali się jak rozwiązać problem wojen i nareszcie zaprowadzić upragniony pokój na ziemi. Historia pełna jest przykładów ludzi którzy głosząc pokój narażali się na drwiny współczesnych. Historia pełna jest również ludzi którzy w imię pokoju posuwali się do ludobójstwa i innych zbrodni. Można więc stwierdzić że pokój jest jednym z wielu odwiecznych marzeń ludzkości, zaraz obok: latania, nieśmiertelności i trzeciej ręki.

Wymyślano już tyle sposobów. Żaden z nich nie okazał się skuteczny. Widać ludzie są na tyle odporni na pokojowe kazania, że pewnie jeszcze długa droga przed nami. Zanim wam odpowiem jak zapobiegać dużym konfliktom zbrojnym, przedstawię wam pewne spojrzenie na samo zjawisko.

Wyobraźmy sobie długą deskę. Na tej desce stawiamy w dowolnie wybranych miejscach klocki domina, pamiętając jednocześnie aby wszystkie klocki stały w jednej linii. Na początku nasza deska jest prawie pusta. Ponieważ stawiamy domino losowo, w niektórych miejscach będzie trochę gęściej a w niektórych będą dziury. Stawiamy klocki dalej, zapełniając w ten sposób wszystkie dostępne miejsca. Teraz wystarczy jeden ruch i wszystkie klocki runą.

Teraz wyobraźmy sobie łąkę którą chcemy zalesić. Znów jak poprzednio stawiamy drzewa losowo. Po pewnym czasie, w niektórych obszarach będzie ich więcej a w innych mniej. Gdy dojdziemy do pewnej gęstości okaże się że wystarczy jedna iskra aby cały las spłonął.

Na ilustracjach widzimy przebieg pożaru na łące z zasadzonymi drzewami. Rozpatrujemy dwa przypadki o różnej gęstości obsadzenia. Mamy dwie serie po trzy obrazki. Każda seria przedstawia naszą łąkę w trzech fazach: przed uderzeniem pioruna, w chwili uderzenia, oraz pożar lasu. W modelu dla ułatwienia zakładamy że pożar rozprzestrzenia się tylko w kierunkach lewo-prawo i góra-dół ale nie na skos.

Mała gęstość zalesienia (mniej niż 0.6), pali się tylko kilka drzew.

Duża gęstość zalesienia (więcej niż 0.6), palą się wszystkie drzewa.

  • Puste pole
  • Drzewo
  • Palące się drzewo
  • Pierun

Z tego co zaobserwowaliśmy, jasno wynika że przebieg pożaru bardzo mocno zależy od gęstości zalesienia. Ten model nazywa się modelem perkolacji i ma zastosowanie w bardzo wielu dziedznach nauki.

Podobnie rzecz ma się z lawinami śnieżnymi. Śnieg gromadzi się aż w końcu wystarcza pierdnięcie żeby zeszła lawina.

Wiele innych rzeczy w przyrodzie odbywa się w podobny sposób. Zjawiska takie nazywa się zjawiskami krytycznymi. Nazwa bierze się stąd że zarówno nasze zatłoczone domino, gęsto

zasadzony las jak i nagromadzona lawin znajdują się w stanie krytycznym. Czyli takim w którym dowolna zmiana jednego elementu (potrącenie klocka, podpalenie drzewa,) pociąga za sobą zmianę w całym układzie (Wywrócenie się klocków, spłonięcie lasu).

Świat i ludzkość również jest podobnym układem. Pomimo tego że jest o wiele bardziej skomplikowany jego zachowanie można przybliżyć jednym z takich modeli.

Jeżeli teraz wyobrazimy sobie że ludzkość to takie domino lub połać lasu zyskujemy zupełnie nowe spojrzenie. Przyjmijmy najprostszą z możliwych interpretację. A mianowicie zakładamy że nasza łąka jest geograficzną mapą świata lub jego fragmentu, pola mapy reprezentują obszary życiowe, a drzewa populacje. Mamy więc nasz las-ludzkość i co jakiś czas w któreś drzewo trafia piorun (wybucha lokalna wojna). Wojna tak samo jak i ogień ma niewyjaśnioną tendencję do przenoszenia się na inne obszary. Gdy nasze drzewa-populacje zasadzone są zbyt gęsto cały las spłonie od jednego pioruna. Gdy jednak gęstość ich obsadzenia będzie poniżej pewnego poziomu, spłonie tylko część lasu. Ta graniczna wartość obsadzenia zwana również wartością krytyczną jest dla dla takiego modelu równa w przybliżeniu 0.6.

Dla domina warunkiem runięcia wszystkich klocków jest ich ustawienie w jednej linii bez żadnej przerwy. Domino może nam dać pewne pojęcie jakościowe ale ze względu na ograniczenie do jednego wymiaru nie nadaje się na poważniejszy model.

Pozostańmy zatem przy modelu płonącego lasu. Powiedzieliśmy że ludzkie populacje symbolizowane są przez drzewa i ogień przenosi się od drzewa do drzewa. Mamy więc powiązanie geograficzne.

Jest to znaczne uproszczenie i nadaje się bardziej do modelowania roznoszenia zarazy. W dzisiejszym świecie bardziej adekwatna wydaje się być inna interpretacja. W zglobalizowanym świecie wojny potrafią przeskakiwać między różnymi punktami globu i tu właśnie ukazuje się słabość interpretacji geograficznej. Otóż tym razem wyobrażamy sobie że nasza łąka z wydzielonymi polami jest zbiorem bardzo wielu relacji społecznych. Drzewa które sadzimy reprezentują pewne napięcia w tych relacjach na których "stoją". Gdy napięcia będą rozłożone gęściej niż 0.6 byle iskra spowoduje wypalenie całego lasu, czyli wojnę totalną.

Inteligenty czytelnik jeżeli dobrnął do tego momentu zapewne wpadł już na rozwiązanie problemu postawionego w tytule artykułu. Są dwie metody, obie mają na celu zapobieżenie wystąpienia gęstości krytycznej. Pierwszą z nich jest niedopuszczenie do powstawania napięć. Tutaj mamy spory repertuar środków więc nie będę się nad nimi rozwodził. Drugie rozwiązanie może wydać się kontrowersyjne, jest jednak lepsze niż nie robienie niczego. Gdy więc mediacja i inne metody zawodzą powinniśmy wywołać wojnę. Nie jakąś tam olbrzymią. Chodzi o taką małą wojenkę w obszarze w którym jest najgęściej. Drzewa się wypalą i zwolnią miejsce, tak że wojny nie będą się rozprzestrzeniać. Od czasu do czasu po prostu warto jest wywołać gdzieś jakąś wojenkę. Najlepiej tam gdzie łączy się dużo napięć i wzajemnych powiązań. Warto to robić dla wspólnego bezpieczeństwa.

Teraz mi pewnie ktoś zarzuci ze jestem nieludzki. Ma prawo, ale to widocznie ludzie są nieludzcy albo matematyka jest nieludzka. Ja tylko pokazuje pewne reguły rządzące nami wszystkimi. Na szczęście nie wszystko stracone. Z odsieczą znów przychodzi nam matematyka (bądź socjofizyka) która mówi nam że zjawiska tego typu są niezależne od skali. Ufff możemy odetchnąć z ulgą. Ale co to znaczy ? Znaczy to tyle że napięcia można rozładowywać w mniejszej nawet skali niż małe wojenki. Rolę odgromnika nastrojów mogą przejąć różnego rodzaju zamieszki i rozruchy. Ofiar mniej i mniejsza rozpierducha. Skalę można jeszcze zmniejszać i w końcu dojść do bijatyk, awantur, kłótni i sprzeczek. Na tym poziomie straty są naprawdę niewielkie lub żadne.

Tym sposobem dzięki prawu skalowania płynnie przeszliśmy od sześciomiliardowej srająco-żrąco-rodząco-umierającej masy do pojedynczej jednostki. Jasno widać też wady "bezstresowego" wychowania i straszne konsekwencje do których może prowadzić. Teraz widać jak na dłoni że zbytni pacyfizm (nawet w stosunkach międzyludzkich), lub zwykłe "wycieranie dupy od czegoś" może być przyczyną wielkiej tragedii.

Nie namawiam was tutaj do czegoś takiego jak chamstwo w stosunkach z ludźmi. Nie namawiam was również do agresji. Namawiam was za to do tego żebyście, jak ktoś was wkurwi, dali mu po prostu po gębie lub powiedzieli parę gorzkich słów rozładowując w ten sposób napięcie. Jeżeli nie chcecie tego zrobić dla siebie, pomyślcie ile istnień ten jeden "liść" w papę może uratować.

W dniu 28.02.07 (środa)Przyjęto mnie do pracy. ;->

Święty  

16.   3.3.2007   1:42:44 Święty
Do czasu do czasu. Zbytnie przymykanie oka na niektóre sprawy może się bardzo źle skończyć. Poza tym wojna pomiędzy Islamem i Cywilizacją toczy się też na podwórku cywilizacji. Orężem w tej walce jest przyrost naturalny.

A w Volvo będę kimś w rodzaju elektronicznego ciecia ;->