17-11-2006 Święty
 

O tym co każde dziecko wie

Czyli jak oczyścić politurę

Teza postawiona w temacie sugeruje, że odpowiedź na pytanie postawione w podtytule jest banalnie prosta. W. Jerofiejew pisał: „można nie wiedzieć, jaką śmiercia umarł Puszkin, ale każde dziecko wie, jak oczyścić politurę.”. Zafrapowany tym zdaniem z poematu: „Moskwa-Pietuszki” i zainspirowany artykułem Fransa postanowiłem zbadać temat.

Na początku trzeba się dowiedzieć z czym mamy do czynienia. Czym w ogóle jest politura. A mianowicie jest ona roztworem szelaku w spirytusie lub denaturacie i służy do wykańczania mebli, na których tworzy twardą, połyskującą powłokę.

Historia politury rozpoczyna się jakieś trzy tysiące lat temu w Indiach i Tajlandii. W zasadzie nawet nie tyle samej politury, ile jej najważniejszego składnika, szelaku. Setki tysięcy maleńkich owadów zwanych Lac Laccifer obsiadają drzewa szelakowe. Jest ich tyle, że drzewa stają się czerwone.Opychając się do nieprzytomności żywicą z drzewa, prowadzą swój krótki i rozpustny żywot.


Owad Lac Laccifer
Żywica wędrując przez ciało owada przechodzi chemiczną przemianę, by po wydaleniu zastygnąć w zetknięciu z powietrzem. Cienka lecz twarda skorupka, która się w ten sposób tworzy, ma za zadanie chronić rozwijające się larwy owada. Samce tego gatunku mają ciężką robotę do wykonania, gdyż na każdego z nich przypada około 19 samic. Romnażanie, jak przystało na taką rozpustę, odbywa się bez przerywania uczty. Efektem orgii jest tysiąc jaj złożonych prez każdą samicę. Cała impreza kończy się śmiercią z przejedzenia wszystkich uczestników. Po półrocznym rozwoju, z szelakowych schronień wydostaje się nowe pokolenie żarłoków, by zupełnie bezmyśłnie powtórzyć błędy swoich rodziców. Jeśli w tym momencie ktoś mnie zapyta o sens życia, pomimo wszelkich starań po prostu nie odpowiem.

Pozyskiwanie szelaku jest dość proste i przedstawia się w następujący sposób: Najpierw zbiera się czerwone gałązki i odziela od nich szelak, który następnie się mieli. Uzyskana masa jest przesiewana w celu oddzielenia resztek gałązek, owadów i innego badziewia. Po kilkugodzinnym moczeniu w wodzie produkt ugniata się stopami w celu otwarcia ziarenek z barwnikiem. Cała ta breja jest kilkakrotnie płukana w celu usunięcia resztek barwnika i piany. Na koniec wszystko jest rozciągane na posadzce i suszone na słońcu, a następnie cięte na kawałki. Tak uzyskany szelak ma barwę od żółtej do czerwonej. W celu uzyskania szelaku bezbarwnego poddaje się go dodatkowej obróbce.

Okazuje się, że ten tajemniczy składnik ma zastosowanie w tak wielu dziedzinach życia, że świat bez niego nie byłby już taki sam. Początkowo był wykorzystywany w Indiach do farbowania tkanin. Uważa się, że w tym celu używano go już 3000 lat temu. W XVI wieku zaczęto go stosować jako dekoracyjny lakier. Obecnie jest szeroko stosowany w różnych gałęziach przemysłu. Najważniejszą z nich jest chyba farbiarsko-lakiernicza, w której używa się szelaku jako składnika laku werniksu i oczywiście politury. W branży spożywczej pod tajemniczą nazwą E 904 stosowany jest jako nabłyszczacz w produktach takich jak: wyroby cukiernicze(łącznie z czekoladą), małe formy pieczywa cukierniczego i wyroby ciastkarskie oblewane czekoladą, sneksy, orzechy, ziarna kawy, dodatki (suplementy) uzupełniające dietę, świeże owoce cytrusowe, melony, jabłka i gruszki brzoskwinie i ananasy (wyłącznie na powierzchnię). Jest dodatkiem nieszkodliwym dla zdrowia. Ponadto stosuje się go w farmacji, kapelusznicwie, wędkarstwie, zegarmistrzostwie oraz w branży kosmetycznej.

Skoro już wiemy, że politura jest roztworem szelaku w alkoholu lub denaturacie, możemy przystąpić do dalszej części naszego dociekania. Wydawałoby się więc, że skoro wie to każde dziecko, to jest kompletny banał i nie warto nawet o tym wspominać. Co jednak, gdy nie jesteśmy dzieckiem i chcemy sobie strzelić na przykład taki "balsam kanaański"? Mamy XXI wiek i najwygodniejszym źródłem wiedzy jest internet. Wpisujemy w googlach "oczyszczanie politury" i ... Gówno !!! Ani jednego hasła. Co jest ? Przecież mamy XXI wiek ! No właśnie i nie żyjemy w Rosji i nie pijamy politury. Skoro w sieci tak ciężko jest o przepis to jak go zdobyć ? Oczywiście skorzystać z sieci.

Po długim śledztwie i wymęczeniu paru chemików udało się złapać dalekie echo prawdy. Otóż okazuje się, że aby oczyścić politurkę z szelaku, trzeba ją przedestylować. Załóżmy, że destylacja nie musi być idealna, więc trochę owej substancji może zostać. Destylacja jest procesem powszechnie znanym i opiera się na różnicy temperatur wrzenia składników mieszaniny. Chodzi o to, aby podgrzewając politurkę oddzielić cenne opary od bezwartościowego szelakowego gluta. W miarę proste i możliwe do przeprowadzenia.

Zastanówmy się jednak, czy naprawdę o to chodziło autorowi. Czy destylacja jest na tyle prosta, że jej tajniki zna każde dziecko? Czy pijakowi w ciągu naprawdę chce się ją przeprowadzać? Na dodatek szelak jest nieszkodliwy dla zdrowia. Już wydawało się, że nareszcie znamy prawdę, a tu proszę taka wątpliwość. No i co teraz ? Ano okazało się, że jak zwykle szukaliśmy w złym miejscu. Gdy już cała sprawa wydawała się zamknięta, nagle wszystko się wywróciło i jak to zwykle bywa w takich wypadkach, wszystko okazało się prostsze niż się z początku wydawało. Dlaczegóżby Wieniczka miałby się pozbawiać szlachetnego żywicznego smaku, który wspaniale harmonizuje z bogatym bukietem denaturatu i goryczką żygulowskiego? Po co mu było oddzielać szelak od alkoholu? Jak się okazuje, politura nie jest czystym roztworem i zawiera masę zanieczyszczeń stałych, biorąc pod uwagę fakt, że akcja poematu rozgrywa się w ZSRR na pewno nie mamy do czynienia z towarem pierwszej klarowności. Politurnicy sami przygotowujący politurę najpierw ją filtując. I to jest nasze rozwiązanie, flitracja! Największy banał pod słońcem. Pozostaje już tylko dopisanie epilogu, czyli znalezienie odpowiedniego filtra. I to rzeczywiście wie każde dziecko, nawet w Polsce. Aż głupio mi to pisać, że chodzi zapewne o produkt mający szerokie zastosowanie w branży żulerskiej, czyli chleb. Zapewne spełni on swoje zadanie i zatrzyma wszelakie syfy przy okazji odbarwiając co nieco denaturat. Oto więc mamy nagą prawdę przed oczyma i aż dziwi nas, że to takie proste.

Zdobywanie informacji do tego artykułu wycieńczyło mnie tak bardzo, że chyba powinienem sobie walnąć trochę balsamiku. Czy reflektujecie ?Dziękuję za pomoc chemików szczególnie Essme i lothinnamowi. Zapis rozmowy http://forum.chem.uw.edu.pl

Święty  

1.   18.11.2006   9:18:50 Frans
W zasadzie mój krótki tekst był zachętą do czytania, a nie do chlania ;-) czyli lekko zbłądziłeś.
2.   18.11.2006   9:35:3 Frans
A tak serio Święty, twoje śledztwo otwiera zupełnie nowe możliwości, nieprawdaż? Coś trzeba zrobić z tą (z takim trudem zdobytą!) wiedzą...
3.   18.11.2006   10:49:48 Święty
Ano trzeba ;->
4.   18.11.2006   22:23:0 matłófkoffffffffsky
Czyli jednak Jerofiejew był poetą z pierwszej półki!
5.   24.11.2006   10:56:48 benetnash
we wtorek na imprezie narodził się nowy drink - nazwany został po prostu \\\"chuj\\\" a przygotowuje się go następująco: w kufel 0,5l wlewa się: kieliszek Kokosowej nuty kieliszek Kici Kici kieliszek Sofii Merlot dopełnia się piwem jasnym. Wszystko ma delikatny smak kompotu wiśniowego z dodatkiem ody mineralnej gazowanej o wyśmienitym, kokosowym zapachu. W przypadku powstania osadu na dnie należy go wymieszać przez spożyciem. Smacznego!
6.   3.12.2006   12:12:47 Frans
Brak mu poezji :-) Dorzućcie następnym razem odrobinę Terpentyny Balsamicznej albo (zamiast tej Zośki) kieliszek Nitro RS-1.
7.   18.12.2006   14:56:29 Rusłan Mżawanawadze
Przypominam sobie \\\"drinki Tęsiora w proporcajch Piora\\\" pite w pociągu osobowym relacji Toruń Główny - Grudziądz. W porównaniu do opisanych tutaj zdają się być naiwne jak średniowieczny kult maryjny. Na razie nie zdradzam tajemnicy...
8.   21.12.2006   0:7:19 Święty
Dawaj dawaj. W sam raz na sylwestra
9.   27.12.2006   14:51:41 Rusłan Mżawanawadze
A może wpadnę w Nowy Rok po południu i sam zaprezentuję?