02-10-2006 Święty
 

Schizofrenia informacyjna

Czyli jak nie zwariować w dzisiejszym świecie

Współczesny człowiek boryka się z wieloma problemami wcześniej nieznanymi. Jednym z owych problemów jest informacja, a dokładniej mówiąc jej nadmiar. Od setek lat przepływ informacji w społeczeństwach stopniowo się zwiększa. W dwudziestym wieku, za sprawą mediów elektronicznych, proces ten wyraźnie przyśpieszył. Na początku XXI wieku doświadczamy dalszego przyśpieszenia. Obecnie żyjemy w przededniu zrośnięcia się wszystkich mediów. Oczywiście mam na myśli, niemal całkowite zintegrowanie takich rzeczy jak: prasa, radio, telewizja, z internetem. Nie jestem wizjonerem. To się już dzieje i nie trzeba być żadnym specjalistą żeby to widzieć. W takim zintegrowanym organizmie przepływ informacji jest jeszcze łatwiejszy, a co za tym idzie szybszy. Pomimo tak szybkiego tempa zmian wolę nie nazywać tego rewolucją. To jest raczej ewolucja. Fakt że szybka ale jednak.

To co powyżej napisałem może niektórym wydać się banalne. Powyższe słowa tworzą jednak tło niezbędne w dalszych rozważaniach. Wiadomo że przepływ informacji ma ogromny potencjał ideotwórczy. Im ten strumień jest większy tym szybszy rozwój. Dotyczy to zarówno nauk ścisłych jak i humanistycznych, sztuki, stosunków społecznych i wielu innych dziedzin. Ten proces się sam napędza dążąc do coraz większego przepływu, chcąc generować coraz więcej. Czy tak się może dziać w nieskończoność ? To bardzo ważne pytanie. Istnieje jedno istotne ograniczenie; człowiek. Bo któż inny przetwarza to wszystko ? Owszem są komputery, ale są jedynie narzędziami pomagającymi nam w przetwarzaniu informacji. Być może kiedyś zostaniemy wyrzuceni z tego obiegu. Na razie jeszcze się na to nie zanosi.

Współczesny świat wywiera presję na istotę ludzką. Przymusza ją do przetwarzania coraz większych ilości informacji. W biologii nazywa się to presją środowiska. Presja owa przyspiesza ewolucję i faworyzuje pewne jej kierunki. Współczesność tego właśnie od nas wymaga. Nie chcę tutaj wartościować i mówić że coś jest cacy albo be, prezentuję jedynie pewne obserwacje. Na co dzień mamy dostęp do niesamowitej ilości idei, wiadomości, a także dźwięków obrazów i innych wytworów myśli ludzkiej. Trawimy wieści ze świata i z otoczenia i nawet o tym nie wiedząc porządkujemy je i łączymy zależnościami. Nasz umysł jest do tego stworzony.

Nieprzypadkowo postęp techniczny idzie w kierunku zacieśniania więzów komunikacyjnych między ludźmi. Z jednej strony to zacieśnianie jest możliwe właśnie dzięki postępowi (sprzężenie zwrotne), z drugiej strony widocznie, potrzebę komunikacji mamy wpisaną w naszą naturę. Mamy tu do czynienia z przykładem procesu który "żywi się" naszymi myślami, językiem, kulturą etc.. Procesu który prowadzi do powstania międzyludzkiej sieci połączeń, informacyjnych.
Tu właśnie się przejawia odwieczna tendencja naszego wszechświata do samoorganizowania się na kolejnych poziomach złożoności. W miarę stygnięcia wszechświata krystalizowały się w nim kolejne struktury. Najpierw oddziaływania elektrosłabe rozdzieliły się na elktromagnetyczne i słabe, potem kwarki związały się na zawsze w protony i neutrony, później zaczęły tworzyć się pierwsze atomy, później gwiazdy i galaktyki. Cały proces przypomina trochę zjawisko zamarzania, tyle że takiego wielokrotnego. Podobnie mają się dzieje umysłowości. Najpierw proste receptory, później rozproszony system nerwowy, potem mózg obrastający w kolejne obszary posiadające nową funkcjonalność i kolejny krok - świadomość zbiorowa.

Prawdopodobnie nie będziemy w stanie ogarnąć tej świadomości tak jak pojedynczy neuron naszego mózgu nie jest w stanie ogarnąć działania mózgu (że nie wspomnę o tym że i sam mózg nie jest w stanie tego zrobić). Mamy w naturze trochę przykładów. Taka krystalizacja zaszła u mrówek i termitów zapewniając im sukces ewolucyjny. To prawda że owe organizmy są daleko bardziej proste i ich "kultura" oraz "język" również. Możemy jednak spróbować intuicyjnie uchwycić pewną analogię.

Człowiek oprócz swojej świadomości stadnej ma również świadomość jednostkową a co za tym idzie potrzebę indywidualizmu co do kupy tworzy dualizm. Dlatego rozwój ludzki przebiega równolegle na tych dwóch płaszczyznach a człowieczeństwo balansuje gdzieś na krawędzi. Mamy więc do czynienia z organizmem (ludzkością) w swojej fazie embrionalnej. Dopiero tworzy się prosty układ nerwowy, dopiero startują pewne procesy. Nasz embrion cały czas się rozwija, dorasta. Siatka nerwów pracuje coraz szybciej. Coraz więcej od nas wymaga. Znów docieramy do pytania: "czy damy radę ?". Odpowiedź nie jest taka prosta gdyż jest tak dwuznaczna jak mechanika kwantowa, a brzmi i tak i nie. Wróćmy więc do początku i prześledźmy różne scenariusze.

Na pierwszy ogień pójdzie scenariusz rodem z taniego Science Fiction. Otóż rozbudowujemy sieć która staje się coraz potężniejsza a my nie dotrzymujemy tempa i w końcu zostajemy przez tę sieć zmarginalizowani i w końcu giniemy. Pojedyncze egzemplarze ludzi są trzymane w rezerwatach jako eksponaty naukowe.

Scenariusz drugi. Rozbudowujemy sieć która staje się coraz potężniejsza a my nie dotrzymujemy tempa i w końcu zostajemy przez tę sieć zmarginalizowani. W porę jednak się orientujemy o co chodzi i niszczymy wszystko co elektroniczne wracając tym samym do epoki przedkomputerowej (albo i jeszcze dalej).

Droga środka. Rozbudowujemy sieć która staje się coraz potężniejsza a my ... No właśnie; a my przecież nie śpimy i swój rozum mamy. Dwa poprzednie scenariusze przyjmowały bowiem błędne założenie. A mianowicie konkurencję między nami a ową siecią. Takie założenie jest błędne gdyż zakłada shizofrenię istoty ludzkiej a jak już wspomniałem nie jest to schizofrenia lecz dualizm. Zamiast konkurencji mamy więc symbiozę.

No tak ale to stawia przed naszym mózgiem nielada zadanie. Czy wytrzymamy ciągłe zwiększanie tempa przetwarzania informacji ? 1.3kg ( kobiety 1.2kg) galarety noszonej przez każdego z nas pod czaszką może nas jeszcze zaskoczyć. Przy odpowiednim treningu jest w stanie dokonywać cudów. Cywilizacja zapewne najpierw pójdzie w tym kierunku. Następne pokolenia od dziecka będą uczone jak radzić sobie z informacją i jak nie ugiąć się pod jej ogromem. Edukacja będzie coraz bardziej nastawiona na uczenie wiązania faktów i wyławiania tych istotnych z morza szumu, niż na wkuwanie suchych informacji, które bez umiejętności wykorzystania są nic nie warte. Zapewne jako jeden z przedmiotów pojawi się również: "nauka zapominania", bez której ani rusz w przyszłym świecie. Nasza wiedza o działaniu oprogramowania i sprzętu siedzącego w naszych głowach ogromnie się poszerzy. Nauczymy się wyciskać z naszych zwojów o wiele więcej niż dziś.

Jednak ewolucja w końcu dostanie zadyszki przy szalonym tempie rozwoju elektroniki i to co dostaliśmy od natury w końcu przestanie wystarczać. Oczywiście ludzie w tym czasie również nie próżnują i równolegle z doskonaleniem technik optymalnego wykorzystania mózgu, romansują z biotechnologią i cybernetyką. Okazuje się że ewolucję da się znacznie przyśpieszyć i ukierunkować. Średnia waga i możliwości naszej galarety zaczynają rosnąć. Po dorzuceniu paru elektronicznych wszczepów jej możliwości stały się wręcz imponujące. Miliardy ludzi a wszyscy w ciągłej łączności, to naprawdę niesamowity potencjał umysłowy.

Na kolejnym etapie, postępuje rezygnacja z kolejnych rozwiązań biologicznych lub ich hybrydyzacja z tworami elektorniki (lub czegoś co będzie następne). W końcu nawet pięcioletnie dziecko przestanie wiązać ciało ze swoją istotą. Nareszcie w pełni prawdziwe stanie się stwierdzenie że ciało jest tylko pojemnikiem. Tak oto ludzie wyzwoleni z własnego ciała wkroczą na kolejny etap ewolucji. Z genetycznego punktu widzenia będzie to śmierć gatunku. Z punktu widzenia kultury (lub teorii memów) kontynuacja. Bo czymże będą owe bezcielesne istoty (dla których ciało będzie tylko jednym z możliwych interfejsów) jeśli nie przedłużeniem naszego gatunku, kolejnym homo ? W końcu ciało jest tylko nośnikiem "oprogramowania" i właśnie to oprogramowanie się liczy.

Ludzka umysłowość lub umysłowość typu ludzkiego, przeniesie się po prostu do innego środowiska, które to z jakichś powodów okaże się wygodniejsze. A co później ? Później kolejne szczeble rozwoju owego tworu posiadającego jednocześnie świadomość kolektywną i miliardy świadomości indywidualnych. Jaki ten krok będzie ? Przyszłość pokaże.

Niektórzy pewnie mi zarzucą że kreślę tu obraz utopii, ale czy pojawiło się gdzieś stwierdzenie że ludzie przez to będą lepsi bardziej szczęśliwi ? Tego tak naprawdę nie wiadomo. Zapewne nie zniknie kurestwo i skurwysyństwo w najróżniejszych postaciach. Są to rzeczy niejako zszyte z gatunkiem ludzkim. Czy będzie ludziom lepiej ? Na pewno będzie inaczej. Czyż cały postęp nie bierze się właśnie z niezadowolenia ? Z ciągłego przekonania że zawsze coś można zrobić lepiej ? Gdybyśmy byli wiecznie i bezkrytycznie zadowolonymi z siebie istotami, już bardzo dawno skończylibyśmy jako pokarm mniej zadowolonych gatunków. Być może nawet jesteśmy najbardziej niezadowolonym z siebie gatunkiem. Dowodem niech będzie fakt że wpierdalamy (a przynajmniej mamy taką możliwość) wszystkie inne gatunki, czyli mówiąc mniej kolokwialnie: stoimy na szczycie piramidy pokarmowej. W końcu czy w ten sposób będziemy mogli żyć wiecznie ? Być może dłużej ale wiecznie na pewno nie. Procesy starzenia są tak wpisane w życie że nawet cyberprzestrzeń nie uchroni nas przed nimi. Na świecie wszystko się starzeje i w końcu umiera, więc dlacego mielibyśmy być wyjątkiem. Prawdopodobnie nadal będą się toczyły wojny, ludzie będą kłamać zdradzać, popadać w nałogi itd. Po prostu tacy już są.

Żeby nie być gołosłownym dam wreszcie odpowiedź na pytanie postawione w podtytule niniejszego artykułu. Odpowiem lub raczej podpowiem, jak nie zwariować w dzisiejszym świecie.

Po pierwsze trzeba pamiętać że na całym świecie już od tysięcy lat z dnia na dzień i z roku na rok jest coraz gorzej i nic nie zapowiada tego żeby w ciągu następnych tysiącleci cokolwiek miałoby się w tej kwestii zmienić. Należy ten fakt przyjąć tak jak to że jutro wzejdzie słońce i więcej się tym nie przejmować.

Po drugie i trzecie. Prawo: "dobra wiadomość to zła wiadomość", utwierdza nas w przekonaniu że jest coraz gorzej. W połączeniu z coraz większą ilością informacji efekt się potęguje. Dlatego trzeba się nauczyć filtrowania informacji.

Po czwarte. Silniej odbieramy złe zdarzenia bo spotykają nas rzadziej, więc są dla naszego mózgu bardziej nietypowe.

Po piąte jebać to wszystko.


Ps: A oto wycinki z e-gazet XXI i XXII w. Daty wstawcie sobie sami.
  • Partia zawirusowanej e-roiny sieje spustoszenie wśród młodzieży szkolnej. Zaraza zatacza coraz szersze kręgi.
  • Rumunia otworzyła granice dla ofiar reżimu w Polsce.
  • Greenpeace protestuje przeciwko rozpoczęcie prac nad wykorzystaniem mózgów zwierzęcych do optymalizacji ruchu w sieci oraz wyszukiwania kontekstowego.
  • Cywilizacja zachodu ostatecznie udowodniła swoją wyższość, w internetowej wojnie przeciwko wyznawcom Allaha. Muzułmańskie przyczółki sieciowe zostały starte w pył, ich bazy danych wykasowane a systemy zniszczone. To już koniec wyznaniowości w tej części świata. Mają długą drogę do przebycia bo są teraz aż 200 lat za murzynami.
  • Google wiecznie slynące z najlepszych algorytmów wyszukiwania, przyłapane na wykorzystywaniu macierzy ludzkich mózgów do zaawansowanego wyszukiwania danych. Mózgi były pozyskiwane od porwanych bezdomnych, uchodźców, ludzi leżących w śpiączce oraz psychicznie chorych. Afera zatacza coraz szersze kręgi w środowiskach politycznych. Macierze mózgowe zabezpieczono jako dowód rzeczowy w postępowaniu karnym.
  • Analiza genetyczna szczątków bliźniaków Jarosława i Lecha K. wstrząsnęła światem naukowym. Okazało się ponad wszelką wątpliwość że słynni bracia byli przybyszami z Matplanety.
  • Udało się opanować zimna syntezę.
  • Koncern Samsung-Unitra wypuszcza pierwsze w pełni przystosowane do selekcjonowania danych sztuczne sieci neuronowe.
  • Wycofano z użytku 10 000 egzemplarzy sztucznej żony "Elatokurwa v 1.0" roboty miały wadę fabryczną i po trzech miesiącach użytkowania zaczynały znęcać się nad swoimi posiadaczami.
  • Pierwszy człowiek w całości przeniesiony do sieci.
  • Pierwsze dziecko urodzone w cyberprzestrzeni.
  • Pierwszy ślub w cyberprzestrzeni polegający na zlaniu umysłów. Od tej pory nawet śmierć ich nie rozłączy.
  • Ziemię zamieszkuje już 21 miliardów ludzi właśnie przybył miliardowy e-człowiek. Co najmniej 10 miliardów ludzi żyje w skrajnej nędzy i nie jest w stanie się wyżywić. Ciało zaczyna być zbyt drogie w utrzymaniu.
  • W krwawej wojnie między posiadaczami ciał a ludźmi zamieszkującymi sieć zginęła już połowa populacji.
  • Ciało ostatecznie uznano za przeżytek i w obecnej chwili jest jedynie obiektem kolekcji muzealnych.

Artykuł dedykuję mojemu Dziadkowi.

Święty  

1.   2.10.2006   11:36:42 Święty
No to mały teścik czy to działa.
2.   2.10.2006   15:8:53 justyś
\\\"Po piąte jebać to wszystko.\\\" Ten patent szczególnie się mie podobuje :)
3.   2.10.2006   20:59:3 Frans
Trochę przyciężkawo się zrobiło po lekturze tego textu. Proponuję udać się do linkowni i odpalić sobie ::Bibę:: - po dwukrotnym odłuchaniu łatwo dojść do wniosku, że to jednak nie ciało ogranicza mózg, jest dokładnie odwrotnie!
4.   2.10.2006   22:4:9 matół
najlepsze jest to że święty w tym artykule sam sobie kilka razy zaprzeczył i to mi się podoba bardzo!!! np. : \\\"Wiadomo że przepływ informacji ma ogromny potencjał ideotwórczy. Im ten strumień jest większy tym szybszy rozwój. Dotyczy to zarówno nauk ścisłych jak i humanistycznych, sztuki, stosunków społecznych i wielu innych dziedzin. Ten proces się sam napędza dążąc do coraz większego przepływu, chcąc generować coraz więcej.\\\" A później:\\\"Prawdopodobnie nadal będą się toczyły wojny, ludzie będą kłamać zdradzać, popadać w nałogi itd. Po prostu tacy już są.\\\" Na koniec:\\\"Po pierwsze trzeba pamiętać że na całym świecie już od tysięcy lat z dnia na dzień i z roku na rok jest coraz gorzej i nic nie zapowiada tego żeby w ciągu następnych tysiącleci cokolwiek miałoby się w tej kwestii zmienić.\\\"
5.   2.10.2006   23:36:19 Święty
A gdzie tu zaprzeczenia ?! Bo ja nie widzę. Co ma wspólnego postęp techniczny z zanikem kurestwa/skurwysyństwa i podłości ? A to że jest coraz gorzej jest faktem uznanym i powszechnie uważanym za prawdziwy. Z dnia na dzień jest coraz gorzej właśnie ze względu na postęp. Ciekawe jest tylko dlaczego przy takiej spadkowej tendencji, średnia długość życia stale rośnie. No pominę Adama i Ewę, którzy to podobno żyli po 900 lat.
6.   8.10.2006   22:26:27 justyś
Adam i Ewa żyli kupę czasu, ale te ich lata, z tego, co wiem, były inaczej liczone, stąd 900 a nie, jak być powinno, cuś około setki. Dodatkowa sprawa to wymiar symboliczny - długowieczność jest nagrodą od Boga, późniejsze pokolenia Narodu Wybranego żyły coraz krócej. I tak do czasu, w którym medycyna stanęła na w miarę przyzwoitym poziomie ;)