21-09-2006 Frans
 

Kochani!

Za oknem przeżywamy drugie lato. Trawa wciąż zielona, liście uparcie trzymają się gałęzi drzew a na parapetach naszych okien niezmordowanie kopulują gołębie. Jesień niemal niezauważenie, dopiero po zmroku, wkracza w nasz nadodrzański świat i aż wierzyć się nie chce, że tuż za rogiem czai się zima. Jednak pobieżna choćby obserwacja przyrody prowadzi niechybnie do wniosku, że zima przyjdzie i że będzie długa i bardzo, bardzo mroźna: zwierzęta obrastają tłuszczem i futrem, ptaki zimujące w naszej pięknej ojczyźnie uparcie robią zapasy jedzenia, drożeje opał, alkohol... hmm, no właśnie. Za niewygórowaną kwotę otrzymacie dzisiaj niemal wszystko, czego wasze zziębnięte ciało zapragnie. Jest wóda. Jest wino. Piwo też jest. Nie dajcie się, kochani, zwieść - w sklepach króluje popelina. Wóda? Wińsko? Browar? OK, OK., ale gdzie poezja, spytacie, gdzie romantyzm, gdzie pokarm dla duszy?! No gdzie?

Ano czas na literaturę. Od kilku dziesięcioleci krzepi nas kolejowy poemat Wieniedikta Jerofiejewa "Moskwa-Pietuszki" (nawiasem mówiąc wiem, kochani, że niejednemu z was kolej jest bliska sercu; tym bardziej powinniście - jeśli jeszcze nie znacie - przeczytać "Moskwę...", naprawdę warto). Niejako na marginesie zagadnień par exellence metafizycznych, utwór wprowadza czytelnika w alkoholowy świat, którego istnienia wcześniej mogły co najwyżej domyślać się jego skacowane zmysły, gdzieś, kiedyś, i na dodatek nie wiadomo po co... Tutaj odbiorca staje oko w oko z doświadczeniem pokoleń, którym hojnie dzieli się Jerofiejew; doświadczeniem, które zaspokaja pragnienie i ciała, i duszy; doświadczeniem poezji i prozy. Jeśli nie macie sprecyzowanych potrzeb, zacznijcie od rzeczy prostych. Oto składniki trunku "o umiarkowanej mocy i trwałym zapachu", czyli "Balsamu kanaańskiego" (zwanego również "Srebrnym liskiem"):

Denaturat                         100 g
Ciemne piwo                     200 g
Oczyszczona politura         100 g

Niejakie trudności może sprawić wam oczyszczenie politury - kto do cholery dzisiaj wie, jak się to robi?! Spokojnie, nie ma powodów by załamywać ręce. Z pewnością długie zimowe wieczory będą sprzyjać eksperymentom i ciekawym odkryciom na tym polu. Wierzę, że cierpliwością i pracą nie tylko ludzie się bogacą, ale można również wiele się nauczyć, choćby właśnie oczyszczania politury.

Jeśli jednak "Balsam" nie trafia w wasz gust albo (po prostu, nie ma się czego wstydzić!) w życiu interesują was konkrety, zerknijcie proszę na przepis "Łzy komsomołki":

Lawenda                           15 g
Werbena                           15 g
Woda kolońska "Las"       30 g
Lakier do paznokci             2 g
Płyn do płukania ust       150 g
Lemoniada                     150 g

W tym miejscu muszę oddać głos Jerofiejewowi: "Sporządzoną miksturę należy w ciągu dwudziestu minut mieszać gałązką wiciokrzewu. Niektórzy twierdzą wprawdzie, iż w razie konieczności można wiciokrzew zastąpić lebiodą. Jest to jednak pogląd niesłuszny i występny". I tyle. Prawda że proste? Proste.

No to jedźmy dalej. Co powiecie, moi drodzy, na koktajl "Psia krew"? Już słyszę te głosy: "Noo, brzmi nieźle...", "Wporzo!", " To musi być zajebiocha!"... Zgadza się, moi drodzy, zupełnie słusznie. Oto więc receptura:

Piwo żygulowskie                                   100 g
Szampon "Bogacz Sadko"                       30 g
Rezol, płyn do zwalczania łupieżu           70 g
Klej BF                                                     15 g
Płyn hamulcowy                                       30 g
Dezynsektal, środek owadobójczy         30 g

W dobie globalizacji nie powinno być problemu ze zdobyciem "Bogacza sadko", o "Rezolu" nie wspominając - Google twoim przyjacielem. Jak by co, to wspólnie może zmontować jakąś listę zamienników. A co o ww. drinku pisze Jerofiejew? "Wszystko to winno w ciągu tygodnia naciągać na tytoniu z cygar, a następnie zostać podane do stołu". I dalej: "Pijcie ją [znaczy "Psią krew" - przyp. Frans] dużymi łykami, gdy na niebie zalśni pierwsza gwiazda. Już po dwóch kielichach tego koktajlu człowiek staje się tak uduchowiony, że można doń podejść na półtora metra i przez pół godziny pluć mu w pysk - a on nic". Czego i wam, moi kochani, z całego serca życzę. Dobranoc.


* * * * *

"Dzieła prawie wszystkie" W. Jerofiejewa wydało po raz pierwszy w roku 2000 krakowskie Wydawnictwo Literackie. Sama "Moskwa-Pietuszki" ukazała się wcześniej nakładem m.in. Wydawnictwa Dolnośląskiego i Orbity; poemat krążył również w bliżej nieokreślonej liczbie wydań w drugim obiegu już w latach '70 i '80 ubiegłego stulecia.

Frans  

1.   4.10.2006   0:14:59 Hasior
Ciekawe,ciekawe. Ja wiem ze osobiscie takiego gowna juz bym nie ruszyl co oni pili. Ale klimacik do poczytania fajny. Lepiej sobie walnac Zoladkowa Gorzka Mietowa ;) (mam nadzieje ze Swiety nie wezmie tego za reklame i nie wytnie) Ja chyba za stary jestem na takie trunki. Wole markowe dobre alkohole:) Szkoda watroby :) Z burzujskim pozdrowieniem H.
2.   4.10.2006   2:6:1 Święty
Ja to bym balsamiku spróbował tylko jest jeden mały problem ...
3.   4.10.2006   8:57:36 Frans
Jaki problem? Zrobimy (nomen omen) burzę mózgów i każdy problem da się rozwiązać. Polack potrafi!