Autor
A wszystkie
śmieci
nasze są
Piter The Litter

We w miarę spokojnej i niewinnej atmosferze mija kilka kolejnych dni. Nasi bohaterowie nawiązują nowe znajomości, oswajają się z pracą. Jeszcze ani słowem nie wspomniałem na czym ona polega. Zagadka nie jest zbyt trudna bo i praca nie była specjalnie wymyślna. Otóż firma: "DC Site Services" (założona i prowadzona przez Dicka Collinsa, czyli ojca niesłusznie kojarzonego z branżą muzyczną Phila Collinsa.) zajmuje się głównie zbieraniem śmieci na festiwalach w Wielkiej Brytanii. Praca prosta czasem brudna lecz nie najgorsza.

Ojciec Dyrektor (lub w tym wcieleniu:"Piter The Litter") był już kiedyś w Londynie. Przypadł mu więc zaszczyt oprowadzania Matki Generalnej (znanej w tym i kilku innych wcieleniach jako: "Justyś") po tym wspaniałym mieście. W ciągu kolejnych dni starają się pogodzić pracę ze zwiedzaniem. Co ważne wychodzi im całkiem nieźle. Matka Generalna jest zachwycona.

Dowiadują się coraz więcej na temat pracy w DC. Okazuje się że niektóre imprezy obsługiwane przez firmę są całkiem niezłe, ludzie o ksywach brzmiących tak przerażająco jak: "Dziarol" lub: "Lelo" mogą być całkiem fajnymi gośćmi, a życie "po godzinach" przedstawia się całkiem atrakcyjnie. Poczynienie tych wszystkich cennych obserwacji zajęło im prawie dwa tygodnie. W tym czasie udało im się "zaliczyć" fajową gejbibę o wdzięcznej nazwie: "Big Gay Out", oraz niemniej wdzięcznym motto: "Sit on my face and party", zwiedzić trochę Londynu i poimprezować co nieco. Przez tych kilkanaście dni małymi kroczkami zbliżał się na palcach, wyjazd do Szkocji. Od wielu dni, można było wyczuć pewne napięcie pracowników DC, związane z mającym się tam odbyć festiwalem: "T in the park". W końcu nadszedł upragniony dzień wyjazdu i nasi bohaterowie wyruszyli w dalszą drogę.

PS: Jak zauważycie, na zdjęciach jest jedna osoba która ma zasłonięte oczy. To Magdalena T !!! Powód owego zasłonięcia wyjaśni się w następnych odcinkach.

Odcinek 2
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/
galerie/wsns/wsns2/

1.   5.2.2007   1:18:47 Justyś
Ja oczywiście tylko potwierdzam, że tak właśnie było. Nie inaczej.
2.   5.2.2007   11:40:49 Szczepan Zamokły - Satanowski
Ja pozwolę sobie pokrzyczeć: BRAWO!!!
3.   10.2.2007   16:16:9 Frans
Po obejrzeniu tego reportażu można odnieść wrażenie, że praca Świętej Rodziny polegała głównie na siedzeniu i jaraniu fajków.
4.   12.2.2007   2:7:2 Święty
A może fotograf pracował tak ciężko, że foty mógł robić tylko w czasie przerwy ?
5.   13.2.2007   20:38:20 Frans
A tego to nie wiem, może?